Typ tekstu: Książka
Autor: Mariusz Sieniewicz
Tytuł: Czwarte niebo
Rok: 2003
pablik rilejszyn.
Zygmunt osamotniony.
Siedząc w tym oknie, obserwując bezwiednie przechodniów, dostrzegł ośmioletnie madonny w komunijnych sukniach. Przeskakiwały wesoło przez oczy kałuż, a nad ich głowami chybotały kapelusze parasoli trzymanych przez pomarszczone kobiety. Ośmioletnie dziewice szły w ramiona podstarzałego Tamtego. Wiele z nich już na zawsze miało przy nim zostać, unieszczęśliwiając przyszłych kochanków i mężów. Był zazdrosny - Zygmunt, nie Tamten. Tamten szedł po przeciwnej stronie chmur z parasolem przygaszonych gwiazd. Zimne powietrze straszyło drzewa. Słońce to zapalało się, to gasło - znowu od kilku dni zanosiło się na deszcz. Wczoraj skaleczył się w rękę, dzisiaj nic się nie zmieniło i nic się
pablik rilejszyn&lt;/&gt;.<br>Zygmunt osamotniony.<br>Siedząc w tym oknie, obserwując bezwiednie przechodniów, dostrzegł ośmioletnie madonny w komunijnych sukniach. Przeskakiwały wesoło przez oczy kałuż, a nad ich głowami chybotały kapelusze parasoli trzymanych przez pomarszczone kobiety. Ośmioletnie dziewice szły w ramiona podstarzałego Tamtego. Wiele z nich już na zawsze miało przy nim zostać, unieszczęśliwiając przyszłych kochanków i mężów. Był zazdrosny - Zygmunt, nie Tamten. Tamten szedł po przeciwnej stronie chmur z parasolem przygaszonych gwiazd. Zimne powietrze straszyło drzewa. Słońce to zapalało się, to gasło - znowu od kilku dni zanosiło się na deszcz. Wczoraj skaleczył się w rękę, dzisiaj nic się nie zmieniło i nic się
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego