Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Perspektywy
Nr: 14
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1980
Jeden to, już kręcił drobne dzbanki, zdawało się, że wytrzyma, ale i on w końcu machnął ręką. Za słabe miał nerwy.
A to mówił senior Antoni, gdy go o to samo pytałem? Powiedział:
- Idzie już dobrze człowiekowi zdaje się, że swoją duszę w te skorupy wkłada tak je pieści i urabia, aż nagle skopyca się - chęć go opada i ręce drewnieją, czerepia powstają byle jakie. Kryzys to czy coś drugiego? I mnie nadchodzi to czasami, ale ja nie mogę tego pojąć. Jakaś tajemnica to, którą odczuwa każdy garncarz. Ot, widać, szulerska robota...
Był skłonny Antoni uznać ten stan za objaw zmęczenia
Jeden to, już kręcił drobne dzbanki, zdawało się, że wytrzyma, ale i on w końcu machnął ręką. Za słabe miał nerwy.<br>A to mówił senior Antoni, gdy go o to samo pytałem? Powiedział:<br>- Idzie już dobrze człowiekowi zdaje się, że swoją duszę w te skorupy wkłada tak je pieści i urabia, aż nagle skopyca się - chęć go opada i ręce drewnieją, czerepia powstają byle jakie. Kryzys to czy coś drugiego? I mnie nadchodzi to czasami, ale ja nie mogę tego pojąć. Jakaś tajemnica to, którą odczuwa każdy garncarz. Ot, widać, szulerska robota...<br>Był skłonny Antoni uznać ten stan za objaw zmęczenia
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego