Typ tekstu: Książka
Autor: Żurakowska Zofia
Tytuł: Jutro niedziela
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1928
dnia dzisiejszego był zdaniem Bobusia przydługi, a już zupełnie niesmaczna wydała mu się ta wizyta na obcym ganku, to wystawianie się na ciekawość tłumu nieznajomych dzieci.
- Jak wam miasto zbrzydło na ten gorąc, to czemu państwo nie mieszkają na letnikach? - zapytała gospodyni, siadając na przeciwległej ławeczce.
- A bo nam się zachciało w świat - powiedział śmiejąc się ojciec.
- Zawszeć kajś mieszkać potrza.
- To tu, to tam, jak te Cygany.
- Ano! - roześmiała się kobieta. - Że to pewnie i dzisiejszej nocy nie majom państwo kaj przenocować?
Przez ganek przeszedł ciężko chłopak od koni i zniknął w ciemnej sieni.
- Syn? - zapytał ojciec.
- Ano! Sam gospodarzy
dnia dzisiejszego był zdaniem Bobusia przydługi, a już zupełnie niesmaczna wydała mu się ta wizyta na obcym ganku, to wystawianie się na ciekawość tłumu nieznajomych dzieci. <br>- Jak wam miasto zbrzydło na ten gorąc, to czemu państwo nie mieszkają na letnikach? - zapytała gospodyni, siadając na przeciwległej ławeczce. <br>- A bo nam się zachciało w świat - powiedział śmiejąc się ojciec. <br>- &lt;orig reg="zawsze"&gt;Zawszeć&lt;/&gt; &lt;orig&gt;kajś&lt;/&gt; mieszkać &lt;orig reg="potrzeba"&gt;potrza&lt;/&gt;. <br>- To tu, to tam, jak te Cygany. <br>- Ano! - roześmiała się kobieta. - Że to pewnie i dzisiejszej nocy nie majom państwo &lt;orig&gt;kaj&lt;/&gt; przenocować? <br>Przez ganek przeszedł ciężko chłopak od koni i zniknął w ciemnej sieni.<br>- Syn? - zapytał ojciec. <br>- Ano! Sam gospodarzy
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego