Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Gazeta Wrocławska
Nr: 12.02
Miejsce wydania: Wrocław
Rok: 1999
dać rady z wydawaniem posiłków. Zdarza się, że gotujemy po raz drugi i wydajemy zupy po południu. Już na pół godziny przed dwunastą w dawnym szpitalu zbierają się ludzie. - Chcieliby się ogrzać - mówi Teresa Idziak, szefowa kuchni - ale od pięciu lat kaloryfery są zimne. W pomieszczeniach kuchennych i magazynowych wilgoć, zimno, grzyb. Zepsuty bojler. Wiecznie zimna woda. Z sufitu sypie się tynk. Toalety są, ale nieczynne, bo kanalizacja nie działa. Oprócz kucharek zawsze można tu spotkać kilkoro wolontariuszy. Pomagają za porcję zupy. - Nie dostałam ani grosza zapomogi - mówi Teresa Serek. - Za co mam żyć? W "dobrej" sytuacji jest Kazimierz Otczyk. Dostał
dać rady z wydawaniem posiłków. Zdarza się, że gotujemy po raz drugi i wydajemy zupy po południu. Już na pół godziny przed dwunastą w dawnym szpitalu zbierają się ludzie. - Chcieliby się ogrzać - mówi Teresa Idziak, szefowa kuchni - ale od pięciu lat kaloryfery są zimne. W pomieszczeniach kuchennych i magazynowych wilgoć, zimno, grzyb. Zepsuty bojler. Wiecznie zimna woda. Z sufitu sypie się tynk. Toalety są, ale nieczynne, bo kanalizacja nie działa. Oprócz kucharek zawsze można tu spotkać kilkoro wolontariuszy. Pomagają za porcję zupy. - Nie dostałam ani grosza zapomogi - mówi Teresa Serek. - Za co mam żyć? W "dobrej" sytuacji jest Kazimierz Otczyk. Dostał
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego