Typ tekstu: Książka
Autor: Musierowicz Małgorzata
Tytuł: Dziecko piątku
Rok: 1993
pod powiekami, Gburek zerknął na nią krótko i wydał gburowaty rechocik. Miało to chyba wyrażać subtelne rozbawienie.
Bardzo go nie lubiła w tej chwili.
A potem było jeszcze gorzej.
Babcia spróbowała podtrzymać uwiędłą konwersację, mówiąc:
- Orelka, o ile ja się znam na ludziach, to Arturek zaprasza cię do kina.


- Zimno, zimno, słyszałem prognozę długoterminową. Ocieplić się ma dopiero w sierpniu, ale w sumie całe lato ma być nieciekawe.
- To dobrze, bo podobno Wielkopolska już pustynnieje. Niech pada jak najwięcej.
Cisza. Woda w garnuszku zaczęła cichutko puszczać pierwsze bąbelki.
- Panie Jankowiak - zaczął nagle Jedwabiński - pan jest dobrym człowiekiem. Ja to zaraz zauważyłem
pod powiekami, Gburek zerknął na nią krótko i wydał gburowaty rechocik. Miało to chyba wyrażać subtelne rozbawienie.<br>Bardzo go nie lubiła w tej chwili.<br>A potem było jeszcze gorzej.<br>Babcia spróbowała podtrzymać uwiędłą konwersację, mówiąc:<br>- Orelka, o ile ja się znam na ludziach, to Arturek zaprasza cię do kina.<br>&lt;gap reason="sampling"&gt;<br>&lt;page nr=111&gt; <br>- Zimno, zimno, słyszałem prognozę długoterminową. Ocieplić się ma dopiero w sierpniu, ale w sumie całe lato ma być nieciekawe.<br>- To dobrze, bo podobno Wielkopolska już pustynnieje. Niech pada jak najwięcej.<br>Cisza. Woda w garnuszku zaczęła cichutko puszczać pierwsze bąbelki.<br>- Panie Jankowiak - zaczął nagle Jedwabiński - pan jest dobrym człowiekiem. Ja to zaraz zauważyłem
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego