Typ tekstu: Książka
Autor: Brzechwa Jan
Tytuł: Gdy owoc dojrzewa
Rok: 1958
Karłowna! Muszę wygrać, bo miałem ostatnio duże wydatki. Kazimiro Wacławowna, pani też popróbuje szczęścia?

Panna Kazimiera rozpromieniła się i dopiero teraz dostrzegłem jej czarujący uśmiech i prześliczną, marzycielską mgiełkę w oczach.

- Całe życie jest hazardem - powiedziała, i ten banał wydał mi się nadzwyczaj mądrą senteneją, zwłaszcza że niezbyt dokładnie rozumiałem znaczenie nowego dla mnie wyrazu.

- Całe życie jest hazardem! - powtórzyłem z taką stanowczością w głosie, że ojciec wybuchnął śmiechem.

- A na kolację będą faszerowane kabaczki! Specjalność tego domu - zawyrokował Jurczenko.

Wieczorem zjawiła się Fanny Abramowna z trzema starszymi córkami, sędzia Dołmacz, inżynier Kociubiński i pan Firk. Doktor Jakub nie uznawał innych
Karłowna! Muszę wygrać, bo miałem ostatnio duże wydatki. Kazimiro Wacławowna, pani też popróbuje szczęścia?<br><br>Panna Kazimiera rozpromieniła się i dopiero teraz dostrzegłem jej czarujący uśmiech i prześliczną, marzycielską mgiełkę w oczach.<br><br>- Całe życie jest hazardem - powiedziała, i ten banał wydał mi się nadzwyczaj mądrą senteneją, zwłaszcza że niezbyt dokładnie rozumiałem znaczenie nowego dla mnie wyrazu.<br><br>- Całe życie jest hazardem! - powtórzyłem z taką stanowczością w głosie, że ojciec wybuchnął śmiechem.<br><br>- A na kolację będą faszerowane kabaczki! Specjalność tego domu - zawyrokował Jurczenko.<br><br>Wieczorem zjawiła się Fanny Abramowna z trzema starszymi córkami, sędzia Dołmacz, inżynier Kociubiński i pan Firk. Doktor Jakub nie uznawał innych
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego