Jak się mówiło przed wojną?

 
Jak się mówiło przed wojną?
30.01.2013
Dzień dobry,
pytanie dotyczy języka używanego przed wojną i anachronizmów językowych w literaturze. Czytam teraz Morfinę Szczepana Twardocha, w której polski oficer w 39 roku używa na godziny określeń 17.00 i 22.00. Czy tak mówiło się przed wojną? (Zdawało mi się, że 5 i 10).
I ewentualnie dodatkowo, jeśli ktoś z Państwa czytał tę książkę: czy przed wojną mówiło się tak, jak mówią jej bohaterowie (chodzi mi o przekleństwa etc.)?
Dziękuję bardzo i pozdrawiam,
Małgorzata Werner
Żyją jeszcze ludzie urodzeni przed wojną, może Pani spróbować ich zapytać. Nie przypuszczam, żeby określenia czasu typu 17.00 były powojennym wynalazkiem, a już na pewno nie pojawiły się dopiero z nadejściem zegarów wyświetlających czas w takim formacie. Zajrzenie do przedwojennych gazet, gdzie – mam nadzieję – podawano program radiowy, mogłoby coś wyjaśnić.
Jeśli chodzi o dialogi powieściowe, to w zasadzie nie powinno się w nich używać liczb. Przykładowa kwestia dialogowa może więc wyglądać tak: „Spotkamy się o piątej”, ewentualnie – jeśli bohater wyraża się w taki sposób – „Spotkamy się o siedemnastej”, „Spotkamy się o siedemnastej zero pięć” itp.
Język bohaterów powieści powinien być zgodny z językiem epoki, ale autor może mieć powody, by od tej zgodności odstąpić. Ważne, aby czytelnicy dostrzegli w tym świadomy zamysł twórczy.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego