Kaedwen - kaedweński, tę - tą

 
Kaedwen - kaedweński, tę - tą
6.12.2015
Mam pytanie dotyczące oboczności n:ń w rzeczownikach zakończonych na n. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, o jakim słowem wcześniej się kłopotałem, więc podam inne. Jest przykładowo takie państwo Kaedwen (państwo ze świata Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego). Przymiotnik od niego będzie kaedwenski czy kaedweński? Czy może ta zasada przy nazwach własnych wygląda inaczej?
Drugie pytanie dotyczy . Jeśli rzeczownik jest rż., to mówimy np. tę krew, ale tą krwią, tak?
Szanowny Panie,
przymiotniki tworzone od nazw zakończonych na -n mają zakończenie -ński, np. Liban – libański, Sudan – sudański, Cygan – cygański, chuligan – chuligański, a zatem od nazwy Kaedwen utworzymy przymiotnik kaedweński.
Jeśli chodzi o zaimek ta, to oczywiście w N. lp. (czyli w tej formie, której odpowiada pytanie kim, czym się interesuję?) mamy formę , np. interesuję się tą książką, tą dziewczyną, tą pieśnią.
Forma B. lp. (pytanie: kogo, co widzę, kocham, lubię, szanuję?) jest bardziej kłopotliwa. Zgodnie z wykładnią słownikową wzorcowa (czyli: staranniejsza, elegantsza, zgodna z tradycją, zalecana w sytuacjach oficjalnych) jest forma (np. widzę, kocham, lubię, szanuję tę książkę, tę dziewczynę, tę pieśń). W większości wypadków zaimek przyjmuje taką samą końcówkę jak określany przez niego rzeczownik, czyli końcówkę . Słowniki podają jednak również, że forma ¬, powszechna w języku mówionym współczesnych Polaków, jest w B. lp. dopuszczalna w tzw. normie użytkowej, czyli w tych wypowiedziach, które cechują się znaczniejszą swobodą – bo na przykład są prywatne, a nie oficjalne. Nie popełnimy błędu, zdaniem słowników poprawnej polszczyzny, jeśli będziemy – prywatnie i w mało wymagających etykietalnie sytuacjach – mówić widzę, kocham, lubię, szanuję tą książkę, tą dziewczynę, tą pieśń, ale pisać już tak nie powinniśmy. Tyle słowniki.
Komentarz mogę dodać taki, że forma B. lp. zaimka ta budzi emocje od lat i nie zanosi się na to, by te emocje wygasły. Z jednej strony można mieć świadomość tego, że jest gramatycznym reliktem: skoro niegdysiejsze formy tamtę, owę, swoję, moję, twoję itd. zmieniły się w dzisiejsze tamtą, ową, swoją, moją, twoją, dlaczegóżby nie uznać, że podobna przyszłość czeka ? Z drugiej jednak strony – im bardziej czujemy osobność jakiejś formy, zwłaszcza jeśli jest ona dawna i wyjątkowa na tle jakiejś serii zmiennej w czasie, obrosła wieloletnią dyskusją, tym bardziej skłonni bywamy do przyjęcia zgoła innej postawy niż ta, o której wspomniałam przed chwilą. Może się w nas rodzić chęć do utrzymania ciągłości historycznojęzykowej, do utrwalenia śladu dawnych zasad, a także: lęk przed utratą formy, która często jest uważana za znak większej świadomości językowej, za świadectwo staranności, dbałości o kulturę wypowiedzi itd. Innymi słowy: jest targane przeciwstawnymi tendencjami wewnątrz- i zewnątrzjęzykowymi – tak jest od lat i prawdopodobnie będzie to trwało.
Warto mieć świadomość i tego, że językoznawcy różnią się (czasem skrajnie) stosunkiem do formy . Ja ją lubię i jej używam, nie tylko wtedy, gdy się wypowiadam publicznie.
Agata Hącia
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego