o pożytkach z tzw. form żeńskich

 
o pożytkach z tzw. form żeńskich
4.03.2014
Szanowni Państwo!
Zawsze byłam przekonana, że mówi się dwie panie magister, trzy panie profesor itd. Ostatnio jednak spotkałam się z formą panie senatorzy. Czy nie należałoby jednak powiedzieć panie senator (chodzi oczywiście o mianownik l. mn. rodzaju żeńskiego)?
Pozdrawiam
Karolina Wichowska
Konstrukcja panie senatorzy jest zgodna z dawnym modelem, którego działanie widać – czy raczej słychać – w przedwojennym filmie Pani minister tańczy. Mówiło się wtedy np. do pani ministra, z panią ministrem, czyli odmieniano oba człony, zupełnie tak jak dziś w nazwach typu miś Puchatek czy bielinek kapustnik. Po wojnie wykształcił się zwyczaj, by drugiego członu nie odmieniać, gdy nazwa odnosi się do kobiety, mówiliśmy więc – i nadal mówimy – do pani minister, z panią minister itp. Najnowszy zwyczaj, nie cieszący się pełną aprobatą, przewiduje żeńską formę ministra, która – wbrew opinii niektórych polonistów – jest zbudowana całkiem poprawnie (w innej odpowiedzi może będę miał okazję to uzasadnić). Mówią więc niektórzy: do pani ministry, z panią ministrą, choć gdy właściwa część nazwy podlega odmianie, to słowo pani staje się – przynajmniej gramatycznie – niekonieczne, wystarczyłoby do ministry (takiej a takiej), z ministrą itd.
O ile ministra jednych oburza, innych skłania do żartów i wciąż stosunkowo nieliczni używają tego słowa neutralnie, to żeńska forma senatorka nie powinna razić, ponieważ zbudowana jest zgodnie z dominującym modelem, przewidującym dodanie przyrostka -k- do nazwy męskiej. Niektóre osoby – także kobiety – odbierają ją jednak jako mniej prestiżową. Myślę, że odczucie „gorszości” nazw typu senatorka, profesorka, historyczka, a nawet premierka i prezydentka będzie z czasem maleć, aż w końcu trzy panie senator będą się nam wydawać czymś tak osobliwym, jak dziś premier z panią ministrem.
Poszerzanie zakresu nazw mających morfologiczne znamiona żeńskości jest oceniane dziś niepotrzebnie w kontekście ideologicznym, mniej zaś zwraca się uwagę na to, że proces ten wspomaga komunikatywne funkcje języka i z praktycznego punktu widzenia zasługuje na poparcie. Proszę sobie wyobrazić, że nie mamy nazw reżyserka ani aktorka. Zamiast powiedzieć „Reżyserka chwali dwie młode aktorki” mówilibyśmy „Pani reżyser chwali dwie młode panie aktor” lub inaczej, ale równie niewygodnie.
Jak zatem mówić: panie senator czy panie senatorki? W oficjalnym tekście, bez angażowania się w spory ideowe, bezpieczniej panie senator, a koniecznie w ten sposób w użyciu adresatywnym, np. w pytaniu skierowanym do tak nazwanych kobiet: „Co panie senator sądzą o...?”. W mniej oficjalnej wypowiedzi, zwłaszcza opisowo, a więc o kimś tak nazwanym, a nie do kogoś takiego, mogą być też panie senatorki albo po prostu senatorki, np. „Trzy byłe senatorki opowiedziały się za...”.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego