polityczka

 
polityczka
23.10.2010
Szanowni Państwo,
ostatnio w dzienniku Rzeczpospolita w artykule o kobietach pełniących funkcje publiczne znalazłam określenie polityczka. Serdecznie proszę o opinię dotyczącą tego słowa. Czy jest poprawne, podobnie jak politolożka? Wydaje mi się bardzo niezgrabne.
Nie wiem, w jakim charakterze użyto tego słowa w Rzeczpospolitej, czy z przekąsem, czy serio. Część społeczeństwa (w tym część kobiet) uważa, że politolożka, filolożka, pediatrka, adiunktka, historyczka, a nawet językoznawczyni to nazwy przynoszące ujmę, że prestiżowo brzmią formy męskie, np. wybitny politolog, pani XY. Inna część społeczeństwa (nie tylko feministki) uważa natomiast, że ww. formy nie są wcale gorsze (nawet jeśli niekiedy trudne do wymówienia lub, jak to Pani ujęła, „niezgrabne”), co więcej – że jeśli mamy dążyć do jednakowego traktowania kobiet i mężczyzn w sferze społecznej i prawnej, to nie możemy się wzbraniać przed symetrią form męskich i żeńskich w języku.
Kompleks zagadnień, którego tu dotykamy, jest zbyt duży, by go bodaj pobieżnie omówić, ale pragnę zasugerować, że wobec rangi problemu kwestia oceny estetycznej wyrażeń jest drugorzędna. Proszę zresztą zauważyć, że np. matematyczka – podobna przecież do polityczki – występuje w potocznej polszczyźnie jako nazwa nauczycielki matematyki i że nie ma wewnątrzjęzykowych powodów, by nazwy tej nie odnosić do profesor (profesorki!) uniwersytetu, choć są powody zewnątrzjęzykowe, o których wspomniałem wyżej. Czas pokaże, czy obie te nazwy upowszechnią się w języku publicznym i czy będą odbierane powszechnie jako neutralne, a nie mniej prestiżowe od męskich.
Mirosław Bańko, PWN
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego