jak gdyby
  • Dwoje zajęć
    14.10.2016
    14.10.2016
    Nurtuje mnie problem łączenia z liczebnikami rzeczowników, które w odpowiednim znaczeniu nie mają liczby pojedynczej, jak: zajęcia, życzenia, zawody, ćwiczenia, zakupy, konsultacje itp.
    Z porady o tytule zajęcia wynikałoby, że należy unikać łączenia takich rzeczowników z liczebnikami, z Dwoje zwłok zaś, że liczebniki zbiorowe są na miejscu. Jak to w końcu jest?
    Dodam, że nie mam pomysłu na opisowe obejście problemu w takich zdaniach jak Mam jutro 3 zajęcia.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
  • Jakby ktoś pokazał drogę, wszyscy ruszyliby w tym kierunku
    12.02.2018
    12.02.2018
    Bardzo proszę o podpowiedź, w jaki sposób zapisać jakby/jak by w następujących zdaniach:
    Jak by ktoś pokazał drogę, wszyscy ruszyliby w tym kierunku.
    A jakie ma Pani najwcześniejsze wspomnienia? Jak by się Pani tak zastanowiła.
    Jak by była sama, to by potrzebowała pomocy.
    A jak by mi Pani powiedziała, co robiliście w tej szkole.
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam,
    Barbara Mrowiec
  • O telewidzach i jasnowidzach
    10.04.2001
    10.04.2001
    Wielce Szanowna Poradnio,
    Być może rozważaliście już Państwo poniższy problem; ja nadziałem się nań przed chwilą, kiedy pisałem list, w którym przyszła mi ochota użyć rodzaju żeńskiego od rzeczownika telewidz. „Jak słusznie zauważyła jedna z … telewidzów? telewidzek?” „Jak słusznie zauważył (zauwazyła?) jeden (jedna?) z telewidzów – Pani Kowalska?” Czuję nadciągajacy obłęd, więc proszę o szybką pomoc. (Rzecz chyba zresztą dotyczy tak samo każdego widza, jak i telewidza).
    Z pozdrowieniami
    Zbigniew Zawadzki
  • serendipity
    2.03.2010
    2.03.2010
    Serendypia – polska Wikipedia publikuje już to słowo. W słowniku języka polskiego jeszcze się nie znalazło, a na świecie serendipity robi olbrzymią karierę. Czy w polskiej literaturze już się gdzieś pojawiło i jeśli tak, to jak od serendypii utworzyć przysłówek i przymiotnik? A jeśli nie, to w jaki sposób należy to słowo tłumaczyć?
  • Zgromadzenie Małych Braci
    5.04.2002
    5.04.2002
    Szanowni Profesorowie,
    Przy tłumaczeniu autobiografii Carlo Caretto, „Zakochany w Bogu”, borykam się z pewną trudnością natury terminologicznej. Rozwiązałem ją samodzielnie, lecz zwracam się do Was, jako ekspertów w języku polskim, o przypieczętowanie Waszym autorytetem mych rozwiązań bądź też ich zakwestionowanie. Ostateczny wybór uzależniam od Waszego stanowiska. Moją i Waszą wypowiedź zamierzam umieścić we wstępie książki.

    Zgromadzenie Małych Braci, powstałe w roku 1933 z duchowej inspiracji Karola de Foucald, zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w 1967, w Polsce istnieje od roku 1977. I dość wiele jest u nas publikacji na ich temat (mam przed sobą na biurku 10 książek), lecz jeszcze więcej terminologicznego bałaganu.
    W oficjalnym „Leksykonie Zakonów w Polsce”, wydanym przez KAI, są oni objęci terminem zgromadzenie, tak jak wszystkie inne zgromadzenia, jednakże już w ich konstytucji, jak i w wielu innych polskich tekstach gromadzą się pod słowem Fraternité, zachowanym we francuskiej formie graficznej, np. „Rozprzestrzenianie Fraternité na całym świecie…” lub „Zwierzęta miały swoje miejsce we Fraternité…”. Ci zakonnicy zdecydowanie różnią się od wszystkich innych występujących w „Leksykonie”, mieszkają bowiem nie w klasztorach, ale po dwóch, trzech w blokach, pracują w fabrykach, w sklepach, ubierają się po cywilnemu, dlatego uzasadnione wydaje się to terminologiczne wyodrębnienie.
    Fraternité dosłownie znaczy 'braterstwo' i najlepszym polskim odpowiednikiem byłoby, moim zdaniem, wyciągnięte z lamusa słowo fraternia ('braterski stosunek, zbratanie, przyjaźń' – według słownika Doroszewskiego). Jestem bardzo wyczulony na ekspansję obcych wyrazów do polszczyzny, jednakże obecnie to przede wszystkim kupieckie words nas po chamsku atakują, zaśmiecają media, dlatego wobec eleganckiej francuszczyzny, sromotnie wypartej znad Wisły, byłbym tolerancyjny, a nawet przyjazny. Zwłaszcza, że to zgromadzenie jest jakoś szczególnie związanie nie tyle z samą Francją, co z językiem francuskim, traktowanym jako język misyjny wśród krajów arabskich. Przyjmuję zatem do mojego tłumaczenia termin Fraternité (zawsze z dużej litery), w znaczeniu Zgromadzenia Małych Braci (lub Sióstr).
    A jak nazywać poszczególne wspólnoty? Prócz neutralnego słowa wspólnota, używane są dwa inne, francuskie i jego dosłowne tłumaczenie: fraternité i braterstwo. „Kroniki poszczególnych fraternité, chociaż…”, „Żadnemu Braterstwu [całkowicie nieuzasadniona duża litera – mój przypis] nie wolno…”. I tu się całkowicie nie zgadzam z tłumaczami, którzy mnie poprzedzili. Braterstwo w znaczeniu jakiejś konkretnej wspólnoty jest dość niezręczne, a fraternité trochę dziwaczne i aż się prosi, aby je spolszczyć na fraternię, co też czynię w mym przekładzie. Zdumiewające jest niezwykle częste traktowanie z dużej litery braterstwa czy fraternité, co niewątpliwie bierze swe źródło z oryginalnych tekstów. Mój Carlo Caretto pisze: „Questa Fraternità di Spello dovrebbe…”, ale przecież nie napiszę w tłumaczeniu: „Ta Fraternia (czy Wspólnota) ze Spello powinna…”, a tylko: „Ta fraternia (czy wspólnota) ze Spello…”. Nie znajduję żadnego uzasadnienia, aby w języku polskim zastosować dużą literę (we włoskim również).
    Natomiast już nie tylko zdumiewają mnie, lecz wręcz gorszą bardzo nagminne w wielu publikacjach zdania, jak na przykład: „Żaden Mały Brat nie powinien…” czy „Idąc ulicą spotkałem dwie Małe Siostry, które…”. Mały brat jest tu użyty w znaczeniu pospolitym, jak franciszkanin, czy jezuita i zgodnie z regułami powinien być mały, tym bardziej, że podstawową zasadą duchowości małych braci (tu mógłbym już chyba napisać Małych Braci, w znaczeniu Zgromadzenia, Fraternité, co kładzie nieco inny akcent) jest życie w ukryciu, na wzór Jezusa z Nazaretu. I faktycznie, w życiu, w bloku mieszkalnym czy w zakładzie pracy, sąsiedzi, koledzy często nawet nie wiedzą, że rozmawiają z małym bratem, z prawdziwym zakonnikiem. Czemuż więc chcą się wyróżnić w piśmie?

  • akcent w rzeczownikowych derywatach prefiksalnych
    27.11.2009
    27.11.2009
    W nawiązaniu do odpowiedzi http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10599, która… sprowokowała następne pytania, bo przecież inaczej jest z wyrazami nietakt, niemoc, niebyt. O ile na ostatnią sylabę zaakcentowałbym milidżul, o tyle decylitr, megawat, gigabajt – na przedostatnią. A jak akcentuje się kontrapunkt, ławostół, równonoc, pseudokod? Czy akcentowanie słowa wicemer na ostatnią sylabę to jedyny wariant, czy chociaż potocznie można na -ce-?
  • i trema
    24.03.2011
    24.03.2011
    Dzień dobry,
    czy w polskiej ortografii występował kiedyś regularniej znak i-umlaut, który do dziś jest w ukraińskiej wersji cyrylicy? Spotkałem taką literę w następującym reprincie: http://www.grekat.stalwol.pl/1-2.html i uświadomiłem sobie, że chyba nigdy wcześniej jej nie widziałem.
    Dziękuję,
    Jarek Hirny
  • Kłopotliwe sto jeden
    9.06.2017
    9.06.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałabym zapytać, jak zapisać słownie dane różnią się 101 wartościami.

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam
  • moribund(a)
    26.04.2010
    26.04.2010
    Jak poprawnie spolszczyć łacińskie słowo moribundus, oznaczające osobę umierającą? Spotkałem się parę razy z formą moribund, jednak wydaje mi się, że lepiej brzmi (ten) moribunda – przez analogię do (tego) wagabundy (łac. vagabundus).
  • odmiana nazwisk

    2.07.2020
    24.01.2011

    1. Jak należy odmieniać nazwiska Márai (pisarz węgierski) oraz Molyneux (projektant gier)?

    2. Z jakich zasad dotyczących odmiany należy skorzystać, gdy dana osoba ma nazwisko pochodzące z innego języka niż jej ojczysty? Jeżeli Francuz ma węgierskie nazwisko, to odmieniamy je wg zasad mówiących o deklinacji nazwisk francuskich czy angielskich?

Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego