Typ tekstu: Książka
Autor: Pinkwart Maciej
Tytuł: Dziewczyna z Ipanemy
Rok: 2003
nieprzespanych nocy, przesiedzianych przy moim łóżku, wieczne anginy, choroby gardła...
Z tym gardłem to rzeczywiście miałem pecha. Nie wiem, do którego roku wstecz sięga pamięć dziecka, ale ja doskonale pamiętam czas, kiedy miałem dwa, może trzy lata i bawiąc się na tapczanie sięgnąłem po leżący na stoliczku złoty maminy sygnet. Wsadziłem go, naturalnie, do buzi, co widząc mama albo krzyknęła, albo trzepnęła mnie, bym tego nie robił. Sygnet wpadł tam gdzie nie trzeba i utkwił w tchawicy. Mama błyskawicznie rozwarła mi gębę i usiłowała wydostać biżuterię, przy okazji rozorywując mi gardło długimi, pomalowanymi na czerwono paznokciami - świetnie je pamiętam. Nic z
nieprzespanych nocy, przesiedzianych przy moim łóżku, wieczne anginy, choroby gardła...<br>Z tym gardłem to rzeczywiście miałem pecha. Nie wiem, do którego roku wstecz sięga pamięć dziecka, ale ja doskonale pamiętam czas, kiedy miałem dwa, może trzy lata i bawiąc się na tapczanie sięgnąłem po leżący na stoliczku złoty maminy sygnet. Wsadziłem go, naturalnie, do buzi, co widząc mama albo krzyknęła, albo trzepnęła mnie, bym tego nie robił. Sygnet wpadł tam gdzie nie trzeba i utkwił w tchawicy. Mama błyskawicznie rozwarła mi gębę i usiłowała wydostać biżuterię, przy okazji rozorywując mi gardło długimi, pomalowanymi na czerwono paznokciami - świetnie je pamiętam. Nic z
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego