Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Polityka
Nr: 05.01 (18)
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2004
brytyjskiego i izraelskiego, nie były wówczas najlepsze. Brytyjski MI-5 zarzucał Mosadowi nie bez kozery, że nie dzielił się wiadomościami o działalności OWP w Londynie.

Shirley Hanin stała przed wystawą sklepu na londyńskim Lester Square. Mordechaj Wanunu szedł właśnie na spotkanie z redaktorem "Sunday Timesa" Piterem Honanem. Przystojna, nieco korpulentna blondynka wpadła mu w oko. Sam zresztą nie był ułomkiem. Wysoki, szczupły, trzymający się prosto trzydziestodwuletni mężczyzna zatrzymał się przy tej samej wystawie, przełamał wrodzoną nieśmiałość w relacjach z kobietami i zapytał: - Pani jest także turystką? No i zaczęło się. Shirley przedstawiła się jako kosmetyczka z Pensylwanii zwiedzająca Londyn. Przyznała się
brytyjskiego i izraelskiego, nie były wówczas najlepsze. Brytyjski MI-5 zarzucał Mosadowi nie bez kozery, że nie dzielił się wiadomościami o działalności OWP w Londynie.<br><br>Shirley Hanin stała przed wystawą sklepu na londyńskim Lester Square. Mordechaj Wanunu szedł właśnie na spotkanie z redaktorem "Sunday Timesa" Piterem Honanem. Przystojna, nieco korpulentna blondynka wpadła mu w oko. Sam zresztą nie był ułomkiem. Wysoki, szczupły, trzymający się prosto trzydziestodwuletni mężczyzna zatrzymał się przy tej samej wystawie, przełamał wrodzoną nieśmiałość w relacjach z kobietami i zapytał: - Pani jest także turystką? No i zaczęło się. Shirley przedstawiła się jako kosmetyczka z Pensylwanii zwiedzająca Londyn. Przyznała się
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego