Typ tekstu: Książka
Autor: Urbańczyk Andrzej
Tytuł: Dziękuję ci, Pacyfiku
Rok: 1997
wlanym do puszki po ananasach. Na warstwie cebuli układam zielone pałeczki szparagowej fasoli. Sypię na nią tarty parmezan, który kropię na przemian sosem z soi i curry. Sięgam po widelec i ostatni mały kawałeczek polskiego razowca, który na "Ocioszyńskim" i "Nord III" niemal okrążył naszą planetę. "Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie, tęskno mi, Panie..." W tym momencie talerz spada ze stołu, rozbijając się na kawałki. Jak oszalały wybiegam na pokład, złoto ziemniaków, cebula, parmezan przestają dla mnie istnieć. Ręką, która przed chwilą sięgała po widelec, ciągnę szoty. Drugą, która uwolniła się od chleba, wbijając go
wlanym do puszki po ananasach. Na warstwie cebuli układam zielone pałeczki szparagowej fasoli. Sypię na nią tarty parmezan, który kropię na przemian sosem z soi i curry. Sięgam po widelec i ostatni mały kawałeczek polskiego razowca, który na "Ocioszyńskim" i "Nord III" niemal okrążył naszą planetę. "Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie, tęskno mi, Panie..." W tym momencie talerz spada ze stołu, rozbijając się na kawałki. Jak oszalały wybiegam na pokład, złoto ziemniaków, cebula, parmezan przestają dla mnie istnieć. Ręką, która przed chwilą sięgała po widelec, ciągnę szoty. Drugą, która uwolniła się od chleba, wbijając go
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego