Typ tekstu: Książka
Autor: Bratny Roman
Tytuł: Kolumbowie - rocznik 20
Rok wydania: 1984
Rok powstania: 1957
albo kapelusz, to może uciec... może, ma prawo... - bredzi myślami, brodząc po pas. - Ja byłam z Dębowym z wyrachowania, bo u nas nie było aut ani nic, tylko to. Lech pisał dla mnie piosenki., przy których ginęli ludzie, i tego chciałam od Dębowego. Z wyrachowania, jak dla auta... Tylko że moda była dziwna i inna.... To nie moja wina... To nie Europa, to jest Polska... majaczyła, coraz niżej pochylona pod ciężarem Kolumba. - Już nigdy nie będzie światła" - pomyślała nagle i w tej chwili przybiegło do niej oszałamiające wspomnienie opuszczonego świata: niespodziewanie piękne ruiny w wysokim, swobodnym huku lotniczych motorów, strzałów gnających
albo kapelusz, to może uciec... może, ma prawo... - bredzi myślami, brodząc po pas. - Ja byłam z Dębowym z wyrachowania, bo u nas nie było aut ani nic, tylko to. Lech pisał dla mnie piosenki., przy których ginęli ludzie, i tego chciałam od Dębowego. Z wyrachowania, jak dla auta... Tylko że moda była <page nr=327> dziwna i inna.... To nie moja wina... To nie Europa, to jest Polska... majaczyła, coraz niżej pochylona pod ciężarem Kolumba. - Już nigdy nie będzie światła" - pomyślała nagle i w tej chwili przybiegło do niej oszałamiające wspomnienie opuszczonego świata: niespodziewanie piękne ruiny w wysokim, swobodnym huku lotniczych motorów, strzałów gnających
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego