Typ tekstu: Książka
Autor: Zubiński Tadeusz
Tytuł: Odlot dzikich gęsi
Rok: 2001
i zachwycić się smugą jesieni, gdy ciągną, nieodmiennie od tysiącleci, wędrujące w cieplejsze krainy dzikie gęsi.
Wstał, nie liczył czasu, już po północy. Niechętnie spojrzał na zegarek. Dochodziła druga. Ostrożnie, na dwa palce, odsunął zasłonę, sypnęło kurzem, kurz nieomal parzył. Na tle wybłyszczonego mrozem nieba drzewa czerniały w strzępiastych kleksach. Pora do łóżka. Róża jeszcze nie spała. Może się obudziła. Miała ciężkie, chore powieki i przetłuszczoną cerę, leżała z rękoma skrzyżowanymi na wiotkiej piersi. Dopalała się świeca. Przy świecy książka, z książki wypływała czerwona wstążeczka, zakładka. Postał nad nią, zanim do końca otworzyła oczy.
- Ty też nie śpisz? Pisałeś? - cicho zapytała
i zachwycić się smugą jesieni, gdy ciągną, nieodmiennie od tysiącleci, wędrujące w cieplejsze krainy dzikie gęsi.<br>Wstał, nie liczył czasu, już po północy. Niechętnie spojrzał na zegarek. Dochodziła druga. Ostrożnie, na dwa palce, odsunął zasłonę, sypnęło kurzem, kurz nieomal parzył. Na tle wybłyszczonego mrozem nieba drzewa czerniały w strzępiastych kleksach. Pora do łóżka. Róża jeszcze nie spała. Może się obudziła. Miała ciężkie, chore powieki i przetłuszczoną cerę, leżała z rękoma skrzyżowanymi na wiotkiej piersi. Dopalała się świeca. Przy świecy książka, z książki wypływała czerwona wstążeczka, zakładka. Postał nad nią, zanim do końca otworzyła oczy.<br>- Ty też nie śpisz? Pisałeś? - cicho zapytała
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego