Typ tekstu: Książka
Autor: Sapkowski Andrzej
Tytuł: Narrenturm
Rok wydania: 2003
Rok powstania: 2002
typowy dziad. Jego siermięga pstrzyła się od różnobarwnych łat, łykowe łapcie i krzywy kostur były reminiscencją wielu dróg. Spod obdartej czapy, na którą surowca dostarczyły głównie zające i koty, wyglądał czerwony nos i zmierzwiona broda. Na ramieniu dziad niósł sięgającą ziemi torbę, a na szyi zawieszony na sznurku cynowy garnuszek.
- Wspomagaj was święty Wacław i święty Wincenty, święta Petronela i święta Jadwiga patronka...
- Kędy to te drogi wiodą? - przerwał litanię Szarlej. - Którędyż to, dziadku, ku Świdnicy będzie?
- Eee? - dziad przyłożył dłoń do ucha. - Jak powiadacie?
- Dokąd drogi wiodą!!!
- Aaa... Drogi... Aha... Wiem! Tamój idzie się na Olszany.... A tamój ku Świebodzicom
typowy dziad. Jego siermięga pstrzyła się od różnobarwnych łat, łykowe łapcie i krzywy kostur były reminiscencją wielu dróg. Spod obdartej czapy, na którą surowca dostarczyły głównie zające i koty, wyglądał czerwony nos i zmierzwiona broda. Na ramieniu dziad niósł sięgającą ziemi torbę, a na szyi zawieszony na sznurku cynowy garnuszek. <br>- Wspomagaj was święty Wacław i święty Wincenty, święta Petronela i święta Jadwiga patronka... <br>- Kędy to te drogi wiodą? - przerwał litanię Szarlej. - Którędyż to, dziadku, ku Świdnicy będzie? <br>- Eee? - dziad przyłożył dłoń do ucha. - Jak powiadacie? <br>- Dokąd drogi wiodą!!! <br>- Aaa... Drogi... Aha... Wiem! Tamój idzie się na Olszany.... A tamój ku Świebodzicom
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego