Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Cosmopolitan
Nr: 10 (18)
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1998
głowach drewnianym piórnikiem i nie pozwalając zaglądać sobie pod spódnicę. Oni kompletnie nie wiedzieli, co się dzieje i wojna podjazdowa trwała w najlepsze. Polepszyło się w ogólniaku, kiedy przestaliście traktować się jak wrogowie i zaczęliście przyglądać się sobie z zupełnie innej perspektywy. A potem już poszło jak z płatka: jeden chłopak, drugi, jacyś narzeczeni na koloniach, pierwsza wielka miłość, druga wielka miłość, kolejni narzeczeni i wreszcie ten jedyny. A gdzieś w tym otaczającym cię męskim kosmosie wciąż orbituje kilku takich, na których zawsze możesz liczyć. Niezależnie od tego, czy masz jakiegoś narzeczonego, czy jesteś smutna, czy wesoła, załamana czy radosna, oni
głowach drewnianym piórnikiem i nie pozwalając zaglądać sobie pod spódnicę. Oni kompletnie nie wiedzieli, co się dzieje i wojna podjazdowa trwała w najlepsze. Polepszyło się w ogólniaku, kiedy przestaliście traktować się jak wrogowie i zaczęliście przyglądać się sobie z zupełnie innej perspektywy. A potem już poszło jak z płatka: jeden chłopak, drugi, jacyś narzeczeni na koloniach, pierwsza wielka miłość, druga wielka miłość, kolejni narzeczeni i wreszcie ten jedyny. A gdzieś w tym otaczającym cię męskim kosmosie wciąż orbituje kilku takich, na których zawsze możesz liczyć. Niezależnie od tego, czy masz jakiegoś narzeczonego, czy jesteś smutna, czy wesoła, załamana czy radosna, oni
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego