Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Cosmopolitan
Nr: 2
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2000
go na ulicy trzy miesiące wcześniej. Był starszy o kilka lat, bardzo mądry i fantastycznie romantyczny. Zgodził się ze mną, że z seksem trzeba poczekać do ślubu. Odpowiadało to moim ówczesnym marzeniom. Ślub był dla mnie ukoronowaniem czystej miłości, dla niego - zezwoleniem na seks.
Niedoszły mąż bardzo szybko załatwił wszystkie formalności. Data ślubu została wyznaczona, rodzina i znajomi otrzymali zaproszenia, a w restauracji kelnerzy uwijali się przy nieskomplikowanym menu. - Zupełnie nie zwróciłam uwagi na ten dziwny pośpiech - wyjaśnia Monika. - Dwa dni przed ślubem powiedział: "Już niedługo ci pokażę". Potraktowałam to jako żart, ale przejrzałam na oczy dopiero wtedy, gdy prowadził mnie
go na ulicy trzy miesiące wcześniej. Był starszy o kilka lat, bardzo mądry i fantastycznie romantyczny. Zgodził się ze mną, że z seksem trzeba poczekać do ślubu. Odpowiadało to moim ówczesnym marzeniom. Ślub był dla mnie ukoronowaniem czystej miłości, dla niego - zezwoleniem na seks. <br>Niedoszły mąż bardzo szybko załatwił wszystkie formalności. Data ślubu została wyznaczona, rodzina i znajomi otrzymali zaproszenia, a w restauracji kelnerzy uwijali się przy nieskomplikowanym menu. - Zupełnie nie zwróciłam uwagi na ten dziwny pośpiech - wyjaśnia Monika. - Dwa dni przed ślubem powiedział: "Już niedługo ci pokażę". Potraktowałam to jako żart, ale przejrzałam na oczy dopiero wtedy, gdy prowadził mnie
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego