Typ tekstu: Książka
Autor: Borowa Maria
Tytuł: Dominika znaczy niedziela
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1988
była
pułapką bez okna.
- Jak cię wołają, złodzieju?
Chłopak milczał, Pażych ciągnął więc dalej
ostro (nie ze złością, dawno zapomniał, jak się
krzyczy na dzieci, głos mu tylko w samotności i ciszy
zardzewiał i chropawy się jakiś zrobił, nieprzyjemny,
aż sam się zdziwił metalicznej, zimnej barwie...),
że od ziemi odrósł niezbyt wysoko i dorośle, a wprawę
w złodziejstwie ma, w plądrowaniu cudzych domów.
- Obserwuję cię, głupcze, od dobrego kwadransa, złodziejskie
masz zamiary, ale nie uszy, na co ci było potrzebne to, czego
szukałeś? Na papierosy pewnie, na piwo... mów, czego jeszcze
zabrakło?
I już wiedział, że nieprawda, bo gdy chłopak oczy
była <br>pułapką bez okna.<br>- Jak cię wołają, złodzieju?<br>Chłopak milczał, Pażych ciągnął więc dalej <br>ostro (nie ze złością, dawno zapomniał, jak się <br>krzyczy na dzieci, głos mu tylko w samotności i ciszy <br>zardzewiał i chropawy się jakiś zrobił, nieprzyjemny, <br>aż sam się zdziwił metalicznej, zimnej barwie...), <br>że od ziemi odrósł niezbyt wysoko i dorośle, a wprawę <br>w złodziejstwie ma, w plądrowaniu cudzych domów.<br>- Obserwuję cię, głupcze, od dobrego kwadransa, złodziejskie <br>masz zamiary, ale nie uszy, na co ci było potrzebne to, czego <br>szukałeś? Na papierosy pewnie, na piwo... mów, czego jeszcze <br>zabrakło?<br>I już wiedział, że nieprawda, bo gdy chłopak oczy
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego