Typ tekstu: Książka
Autor: Iredyński Ireneusz
Tytuł: Dzień oszusta. Człowiek epoki
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1962
staruszką, jest chora, jestem dla niej Bogiem... Moja bezwzględna własność... Ja też zrezygnowałem z ekscesów seksualnych", wstał inżynier, ja też podniosłem się z zydla, poznając po graniu mięśni mimicznych Wiatora, że coś uroczystego się szykuje, przypuszczałem, iż będzie to wyjątkowo godny uścisk ręki, omyliłem się, nastąpiło coś znacznie podnioślejszego: braterski pocałunek, taki z przygarnięciem i poklepaniem wzajemnym po ramionach. Kiedyśmy odstąpili od siebie, Henio rzekł "okazuje się, że ciałem można osiągnąć sens życia", a ja na to "mocny teraz jesteś w filozofii", "nic dziwnego, czytałem, Stasiu, czytałem, teraz już tyle czytać nie muszę, bo mam pewność. Ot, od czasu do czasu
staruszką, jest chora, jestem dla niej Bogiem... Moja bezwzględna własność... Ja też zrezygnowałem z ekscesów seksualnych", wstał inżynier, ja też podniosłem się z zydla, poznając po graniu mięśni mimicznych Wiatora, że coś uroczystego się szykuje, przypuszczałem, iż będzie to wyjątkowo godny uścisk ręki, omyliłem się, nastąpiło coś znacznie podnioślejszego: braterski pocałunek, taki z przygarnięciem i poklepaniem wzajemnym po ramionach. Kiedyśmy odstąpili od siebie, Henio rzekł "okazuje się, że ciałem można osiągnąć sens życia", a ja na to "mocny teraz jesteś w filozofii", "nic dziwnego, czytałem, Stasiu, czytałem, teraz już tyle czytać nie muszę, bo mam pewność. Ot, od czasu do czasu
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego