Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Ozon
Nr: 9
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2005
więcej. Nawet przecież nie wiem, co będę robić za rok.

Joanna Lichocka


Jednaj się, kto może

Wałęsa zaprosił Kwaśniewskiego na swoje imieniny nie dlatego, że ma do niego sentyment. To trzeźwa kalkulacja interesów.
Folwark zwierzęcy" Orwella kończy się sceną, w której zwierzęta z niedawno "wyzwolonej" farmy przyglądają się przez okno przyjęciu, na którym bawi się klasa wyższa - świnie i ludzie, ich niedawni oprawcy. Piją drogie trunki, wznoszą za siebie toasty, a ostatnie zdanie powieści brzmi: "Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka (...) ale nikt już nie mógł rozpoznać, kto jest kim".
To zdanie uporczywie przychodzi mi na myśl
więcej. Nawet przecież nie wiem, co będę robić za rok.&lt;/&gt;<br><br>&lt;au&gt;Joanna Lichocka&lt;/&gt;&lt;/&gt;<br><br><br>&lt;div type="art" sex="m"&gt;&lt;tit&gt;Jednaj się, kto może&lt;/&gt;<br><br>Wałęsa zaprosił Kwaśniewskiego na swoje imieniny nie dlatego, że ma do niego sentyment. To trzeźwa kalkulacja interesów.<br>Folwark zwierzęcy" Orwella kończy się sceną, w której zwierzęta z niedawno "wyzwolonej" farmy przyglądają się przez okno przyjęciu, na którym bawi się klasa wyższa - świnie i ludzie, ich niedawni oprawcy. Piją drogie trunki, wznoszą za siebie toasty, a ostatnie zdanie powieści brzmi: "Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka (...) ale nikt już nie mógł rozpoznać, kto jest kim". <br>To zdanie uporczywie przychodzi mi na myśl
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego