Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Gazeta Polska
Nr: 3
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1998
może napijecie się gorącej herbaty - troskliwie zaprasza nas staruszka z jednej z kamienic na Krasińskiego. - Pokażę wam, którędy możecie pójść.

Podżegacz

Pan Andrzej Charewicz ma 40 lat, mieszka przy Krasińskiego. We wtorek wdał się nieostrożnie w rozmowę z kibicami Kotwicy Kołobrzeg w okolicach dworca. - Policjanci chwycili mnie i zaciągnęli do radiowozu. Powiedzieli, że jestem prowodyrem i podżegaczem, bo powiedziałem kibicom, żeby założyli szaliki. Zacząłem im tłumaczyć, że to jakiś absurd i żeby mnie zostawili, bo mam astmę i nadciśnienie tętnicze - opowiada. - Zdrowy jak byk jesteś, ty bohaterze p....y - mieli mu rzec policjanci i zabrali go na komisariat. - Byłem bity. Zmierzyli
może napijecie się gorącej herbaty - troskliwie zaprasza nas staruszka z jednej z kamienic na Krasińskiego. - Pokażę wam, którędy możecie pójść.<br><br>&lt;tit&gt;Podżegacz&lt;/&gt;<br><br>Pan Andrzej Charewicz ma 40 lat, mieszka przy Krasińskiego. We wtorek wdał się nieostrożnie w rozmowę z kibicami Kotwicy Kołobrzeg w okolicach dworca. - Policjanci chwycili mnie i zaciągnęli do radiowozu. Powiedzieli, że jestem prowodyrem i podżegaczem, bo powiedziałem kibicom, żeby założyli szaliki. Zacząłem im tłumaczyć, że to jakiś absurd i żeby mnie zostawili, bo mam astmę i nadciśnienie tętnicze - opowiada. - Zdrowy jak byk jesteś, ty bohaterze p....y - mieli mu rzec policjanci i zabrali go na komisariat. - Byłem bity. Zmierzyli
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego