Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Kultura
Nr: 5(500)
Miejsce wydania: Paryż
Rok: 1989
poniżało sprawę. I pamiętam też, że niespodziewanie to zbieranie podpisów zaczęło mnie bawić. Na szczęście szybko zorientowałem się, jak obrzydliwa jest moja satysfakcja. Havel zrobił z tego sztukę, miał więc prawo być bezlitosny.
Premier, co siedział przede mną na wyciągnięcie ręki, bawił się wyśmienicie. Śmiał się, kiedy trzeba, klaskał, wszystko rozumiał, jednym słowem nasz człowiek. Kiedy spektakl dobiegał końca, a widownia pękała ze śmiechu, Havel wystawiał właśnie na korytarz swój więzienny drelich ułożony w kostkę. Pomyślał o tym Adam Michnik. Gdy opadły oklaski i kurtyna, wskoczył na scenę, wyjął z kieszeni kartkę, otworzył usta i zaczął śpiewać. Śpiewał czysto, zupełnie jak
poniżało sprawę. I pamiętam też, że niespodziewanie to zbieranie podpisów zaczęło mnie bawić. Na szczęście szybko zorientowałem się, jak obrzydliwa jest moja satysfakcja. Havel zrobił z tego sztukę, miał więc prawo być bezlitosny.<br> Premier, co siedział przede mną na wyciągnięcie ręki, bawił się wyśmienicie. Śmiał się, kiedy trzeba, klaskał, wszystko rozumiał, jednym słowem nasz człowiek. Kiedy spektakl dobiegał końca, a widownia pękała ze śmiechu, Havel wystawiał właśnie na korytarz swój więzienny drelich ułożony w kostkę. Pomyślał o tym Adam Michnik. Gdy opadły oklaski i kurtyna, wskoczył na scenę, wyjął z kieszeni kartkę, otworzył usta i zaczął śpiewać. Śpiewał czysto, zupełnie jak
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego