Typ tekstu: Książka
Autor: Mariusz Sieniewicz
Tytuł: Czwarte niebo
Rok: 2003
dołączył do odchodzących. Nawet się nie obejrzał. "Rubin! Zostań, proszę! Źle! Zostań tutaj. To nie twoja wina. To wina nas wszystkich. Wszystkich. Kto więc przebaczy? Te ciała spalone? Bez przebaczenia nie da się żyć. Nie tak, nie tak!" - mamrotał w myślach, patrząc za oddalającym się bezpowrotnie kumplem. Kumplem?!... Skurwielem, sukinsynem, szmaciarzem, mordercą!
Przed dawny "Belzekom" zajechała limuzyna Bela-Belowskiego. Tłum ucichł i natychmiast rozstąpił się przed grafitowymi gorylami, którzy otworzywszy drzwi samochodu, asekurowali szefa. Bela- -Belowski podszedł blisko kordonu policji i uważnie przyglądał się pogorzelisku. Tłum milczał, choć z minuty na minutę milczenie stawało się coraz bardziej złowrogie, wymierzone przeciw właścicielowi
dołączył do odchodzących. Nawet się nie obejrzał. "Rubin! Zostań, proszę! Źle! Zostań tutaj. To nie twoja wina. To wina nas wszystkich. Wszystkich. Kto więc przebaczy? Te ciała spalone? Bez przebaczenia nie da się żyć. Nie tak, nie tak!" - mamrotał w myślach, patrząc za oddalającym się bezpowrotnie kumplem. Kumplem?!... Skurwielem, sukinsynem, szmaciarzem, mordercą!<br>Przed dawny "Belzekom" zajechała limuzyna Bela-Belowskiego. Tłum ucichł i natychmiast rozstąpił się przed grafitowymi gorylami, którzy otworzywszy drzwi samochodu, asekurowali szefa. Bela- -Belowski podszedł blisko kordonu policji i uważnie przyglądał się pogorzelisku. Tłum milczał, choć z minuty na minutę milczenie stawało się coraz bardziej złowrogie, wymierzone przeciw właścicielowi
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego