Typ tekstu: Książka
Autor: Krzysztoń Jerzy
Tytuł: Obłęd
Rok: 1983
mi zripostować, wtrącił się znienacka
Anglik Piotr.

- Ja tam służyłem w Luftwaffe - oświadczył z czarującym
uśmiechem.
- E, nie pierdol! - zawołałem wściekły, bo nie miał tu nic do
gadania, czy mówił prawdę, czy nie, doprowadzał nasz dyskurs z
markizem do absurdu!
- Posłuchaj lepiej, o czym się mówi...- poradziłem mu, łagodniejąc, nie zważając,
że krzywi się ironicznie.
I natychmiast zwróciłem się do markiza, który, zacierając całą
swoją przeszłość, tak gorliwie przyznawał się do polskości:
- I za co jeszcze nie cierpi pan Francuzów?
Prócz tego, że umierają jak muchy?
- Pewnie za to samo, co i pan - odparł markiz de Sade diablo
wieloznacznie.
- Hm...
Wie
mi zripostować, wtrącił się znienacka<br>Anglik Piotr.<br> &lt;page nr=103&gt;<br> - Ja tam służyłem w Luftwaffe - oświadczył z czarującym<br>uśmiechem.<br> - E, nie pierdol! - zawołałem wściekły, bo nie miał tu nic do<br>gadania, czy mówił prawdę, czy nie, doprowadzał nasz dyskurs z<br>markizem do absurdu!<br> - Posłuchaj lepiej, o czym się mówi...- poradziłem mu, łagodniejąc, nie zważając, <br>że krzywi się ironicznie.<br> I natychmiast zwróciłem się do markiza, który, zacierając całą<br>swoją przeszłość, tak gorliwie przyznawał się do polskości:<br> - I za co jeszcze nie cierpi pan Francuzów?<br> Prócz tego, że umierają jak muchy?<br> - Pewnie za to samo, co i pan - odparł markiz de Sade diablo<br>wieloznacznie.<br> - Hm...<br> Wie
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego