Typ tekstu: Książka
Autor: Kuczyński Andrzej
Tytuł: Atlantyda, wyspa ognia
Rok wydania: 1996
Rok powstania: 1967
zaczynał
się dzień. Na wschodzie do mdłej szarości wmieszał
się nikły różowy odcień niczym słaby blask
rozpalonego za morzem ogniska.

3

Płynął czas, a dzień wciąż nie nadchodził.
Awaru posuwał się krok za krokiem ku środkowi wyspy, niezmiennie
mając pod stopami gładkie, twarde płyty, na których
nie zdołało zakiełkować najdrobniejsze źdźbło.
Na wschodzie, gdzie raz już tego ranka zajaśniał skrawek
różowego nieba, horyzont znowu zszarzał i pociemniał
tak niezwykłą barwą, że Awaru pojął, iż
przyczyną tego musi być coś zupełnie innego niż
gęstniejące chmury.

Opuścił wzrok i spojrzał na swoje ręce. Widział
zmarszczenia skóry, wszystkie palce, paznokcie. Był więc
dzień...

Ale
zaczynał <br>się dzień. Na wschodzie do mdłej szarości wmieszał <br>się nikły różowy odcień niczym słaby blask <br>rozpalonego za morzem ogniska.<br><br> 3<br><br>Płynął czas, a dzień wciąż nie nadchodził. <br>Awaru posuwał się krok za krokiem ku środkowi wyspy, niezmiennie <br>mając pod stopami gładkie, twarde płyty, na których <br>nie zdołało zakiełkować najdrobniejsze źdźbło. <br>Na wschodzie, gdzie raz już tego ranka zajaśniał skrawek <br>różowego nieba, horyzont znowu zszarzał i pociemniał <br>tak niezwykłą barwą, że Awaru pojął, iż <br>przyczyną tego musi być coś zupełnie innego niż <br>gęstniejące chmury.<br><br>Opuścił wzrok i spojrzał na swoje ręce. Widział <br>zmarszczenia skóry, wszystkie palce, paznokcie. Był więc <br>dzień...<br><br>Ale
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego