Typ tekstu: Książka
Autor: Newerly Igor
Tytuł: Pamiątka z Celulozy
Rok wydania: 1973
Rok powstania: 1952
u nasady tamy. Łańcuch zgrzytnął szczękliwie. Ktoś łódkę cumował wychodząc na brzeg.
Szczęsny nakrył ognisko naręczą faszyn. Mrok zamknął się nad nim, by po chwili unieść się wyżej od rozjątrzonych, skaczących płomieni.
- Pozwoli pan? Chłodnawo, a muszę tu być do rana. - Proszę, miejsca starczy.
Gość przykucnął z drugiej strony ogniska. Starszawy jegomość. Niewysoki, szczuplutki.
- Sznury zarzuciłem - wyjaśnił głosem dźwięcznym, młodym, wyciągając dłonie do ognia. - Na węgorza. Może się co złowi.
- Może. Pan tu rybaczy? To pański rewir?
- Nie - uśmiechnął się tamten i ściągła, czerstwa twarz od razu mu się ociepliła przy tym uśmiechu, wydobrzała nic tu mojego. Nie jestem rybakiem. Ale
u nasady tamy. Łańcuch zgrzytnął szczękliwie. Ktoś łódkę cumował wychodząc na brzeg.<br>Szczęsny nakrył ognisko naręczą faszyn. Mrok zamknął się nad nim, by po chwili unieść się wyżej od rozjątrzonych, skaczących płomieni.<br>- Pozwoli pan? Chłodnawo, a muszę tu być do rana. - Proszę, miejsca starczy.<br>Gość przykucnął z drugiej strony ogniska. Starszawy jegomość. Niewysoki, szczuplutki.<br>&lt;page nr=283&gt; - Sznury zarzuciłem - wyjaśnił głosem dźwięcznym, młodym, wyciągając dłonie do ognia. - Na węgorza. Może się co złowi.<br>- Może. Pan tu rybaczy? To pański rewir?<br>- Nie - uśmiechnął się tamten i ściągła, czerstwa twarz od razu mu się ociepliła przy tym uśmiechu, wydobrzała nic tu mojego. Nie jestem rybakiem. Ale
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego