Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Cosmopolitan
Nr: 10
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2000
w zmaltretowanej, znajdującej się na skraju załamania Penny-Jane, obudził się wreszcie instynkt samozachowawczy.
- Jak zwykle awantura zaczęła się bez powodu - wspomina. - Może poszło o chłopaka, z którym chodziłam, gdy miałam 18 lat. Skończyło się na tym, że na całą noc stałam się jego zakładniczką, a on groził mi nożem. W końcu nad ranem kazał mi pójść na górę, rozebrać się i wejść do wanny. Zrobiłam, co mi kazał, on szedł za mną po schodach.
Kolejne zdarzenie niewątpliwie uratowało Penny-Jane życie.
- Usiadł na półpiętrze, usłyszałam, jak podnosi słuchawkę i dzwoni do ojca w Ameryce. Mówił mu, że ja zaczynam wariować
w zmaltretowanej, znajdującej się na skraju załamania Penny-Jane, obudził się wreszcie instynkt samozachowawczy.<br>- Jak zwykle awantura zaczęła się bez powodu - wspomina. - Może poszło o chłopaka, z którym chodziłam, gdy miałam 18 lat. Skończyło się na tym, że na całą noc stałam się jego zakładniczką, a on groził mi nożem. W końcu nad ranem kazał mi pójść na górę, rozebrać się i wejść do wanny. Zrobiłam, co mi kazał, on szedł za mną po schodach.<br>Kolejne zdarzenie niewątpliwie uratowało Penny-Jane życie.<br>- Usiadł na półpiętrze, usłyszałam, jak podnosi słuchawkę i dzwoni do ojca w Ameryce. Mówił mu, że ja zaczynam wariować
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego