Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Glamour
Nr: 7
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2003
w ogóle mnie usłyszał. Czasem było to uprzejme: "Już kończę, kochanie", a czasem odburkiwał coś na kształt "odczep się". Potrafił przez cały dzień nic nie jeść, bo musiałby przecież wstać od biurka. O robieniu zakupów z reguły nie pamiętał. O wspólnych posiłkach w ogóle nie było mowy - Marcin zabierał swoje kanapki i zjadał je, nie przerywając buszowania po sieci. Po tym, jak odkryłam, że pies znów nie był na spacerze, a śmieci stoją od dwóch dni, choć Marcin solennie obiecywał, że je wyniesie, nie wytrzymałam. Przecięłam jakiś ważny kabelek i już! Skończyło się kolejną awanturą.
Uwaga, nałóg!

- I tak coraz bardziej
w ogóle mnie usłyszał. Czasem było to uprzejme: "Już kończę, kochanie", a czasem odburkiwał coś na kształt "odczep się". Potrafił przez cały dzień nic nie jeść, bo musiałby przecież wstać od biurka. O robieniu zakupów z reguły nie pamiętał. O wspólnych posiłkach w ogóle nie było mowy - Marcin zabierał swoje kanapki i zjadał je, nie przerywając buszowania po sieci. Po tym, jak odkryłam, że pies znów nie był na spacerze, a śmieci stoją od dwóch dni, choć Marcin solennie obiecywał, że je wyniesie, nie wytrzymałam. Przecięłam jakiś ważny kabelek i już! Skończyło się kolejną awanturą. <br>Uwaga, nałóg! <br><br>- I tak coraz bardziej
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego