Typ tekstu: Książka
Autor: Zubiński Tadeusz
Tytuł: Odlot dzikich gęsi
Rok: 2001
zostawiać w komis książki opatrzone karteczką z ceną. Pianista, wertując, przyglądał się siedzącym, jak sroka, przekrzywiając głowę, aby lepiej widzieć na silniejsze oko. Książka była kamuflażem. Było to tak oczywiste, że Ossowiecki i Jassmont spojrzeli po sobie jednoznacznie.
- Lepiej wyjdźmy, zrobiło mi się duszno - zaproponował Jassmont, a Ossowiecki skinął na kelnerkę. - Lusiu, proszę, dopisz do mojego rachunku, jutro ureguluję, do widzenia, dziękujemy. - Wyszli. Ossowiecki zapinał guziki jesionki. - Brr, obrzydliwy typ, kanalia, myślę o tym taperze, z Niemcami się zwąchał.
- Stańmy tu - Ossowiecki złapał Jassmonta za rękaw i pociągnął do bramy. Ogarnął ich cierpki zapach metalu, rdzewiejących puszek i poręczy, siny kurz
zostawiać w komis książki opatrzone karteczką z ceną. Pianista, wertując, przyglądał się siedzącym, jak sroka, przekrzywiając głowę, aby lepiej widzieć na silniejsze oko. Książka była kamuflażem. Było to tak oczywiste, że Ossowiecki i Jassmont spojrzeli po sobie jednoznacznie. <br>- Lepiej wyjdźmy, zrobiło mi się duszno - zaproponował Jassmont, a Ossowiecki skinął na kelnerkę. - Lusiu, proszę, dopisz do mojego rachunku, jutro ureguluję, do widzenia, dziękujemy. - Wyszli. Ossowiecki zapinał guziki jesionki. - Brr, obrzydliwy typ, kanalia, myślę o tym taperze, z Niemcami się zwąchał.<br>- Stańmy tu - Ossowiecki złapał Jassmonta za rękaw i pociągnął do bramy. Ogarnął ich cierpki zapach metalu, rdzewiejących puszek i poręczy, siny kurz
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego