Typ tekstu: Książka
Autor: Artur Baniewicz
Tytuł: Drzymalski przeciw Rzeczpospolitej
Rok: 2004
kogoś podobnego do ciebie, więc...
- Dzięki - powiedziała miękko.
- Chciałem tylko powiedzieć, że to było... racjonalne. - Czuł, że się trochę ośmiesza, brnąc w wyjaśnienia, ale nie potrafił przerwać. - Nie myśl, że... Po prostu facet nie próbował zabierać ładunku ani zakładać drugiego zapalnika. To chyba to psisko w samochodzie obok... Mnie też kudłacz na śmierć wystraszył. Rudemu musiała drgnąć ręka, spłonka odpaliła, a drugiej pewnie nie miał. Albo przestraszył się hałasu. Więc zrezygnował z załatwienia nas wszystkich hurtem. Ale ładunek zostawił. To mogło oznaczać tylko jedno: że zdecydował się jakoś inaczej, pewnie z pistoletu... No i już wtedy, a nie kiedyś później. Gdyby
kogoś podobnego do ciebie, więc...<br>- Dzięki - powiedziała miękko.<br>- Chciałem tylko powiedzieć, że to było... racjonalne. - Czuł, że się trochę ośmiesza, brnąc w wyjaśnienia, ale nie potrafił przerwać. - Nie myśl, że... Po prostu facet nie próbował zabierać ładunku ani zakładać drugiego zapalnika. To chyba to psisko w samochodzie obok... Mnie też kudłacz na śmierć wystraszył. Rudemu musiała drgnąć ręka, spłonka odpaliła, a drugiej pewnie nie miał. Albo przestraszył się hałasu. Więc zrezygnował z załatwienia nas wszystkich hurtem. Ale ładunek zostawił. To mogło oznaczać tylko jedno: że zdecydował się jakoś inaczej, pewnie z pistoletu... No i już wtedy, a nie kiedyś później. Gdyby
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego