Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Polityka
Nr: 02.05 (5)
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2005
im, jak mają patrzeć na świat. Wielkość polskiego powojennego dramatu została zbudowana na czterech nazwiskach: Witkacy, Gombrowicz, Różewicz, Mrożek. Oni, wbrew obowiązującej ideologii, mówili ze sceny, że świat jest absurdalny, i to oni kształtowali widzów, a nie odwrotnie, choć widownia wiedziała, o jaki absurd idzie.

Czyli współczesny polski teatr jest lichy?

Nie można powiedzieć, czy polski teatr jest dobry, czy zły. Dopóki nie pojawią się autorzy, którzy wezmą odpowiedzialność za słowa i za to, o czym mówią, panem teatru będzie reżyser, a na scenie więcej widowiska, niż to jest konieczne.

Ale to nie jest przypadłość tylko polskiego teatru. Już od ponad
im, jak mają patrzeć na świat. Wielkość polskiego powojennego dramatu została zbudowana na czterech nazwiskach: Witkacy, Gombrowicz, Różewicz, Mrożek. Oni, wbrew obowiązującej ideologii, mówili ze sceny, że świat jest absurdalny, i to oni kształtowali widzów, a nie odwrotnie, choć widownia wiedziała, o jaki absurd idzie.&lt;/&gt;<br><br>&lt;who4&gt;Czyli współczesny polski teatr jest lichy?&lt;/&gt;<br><br>&lt;who3&gt;Nie można powiedzieć, czy polski teatr jest dobry, czy zły. Dopóki nie pojawią się autorzy, którzy wezmą odpowiedzialność za słowa i za to, o czym mówią, panem teatru będzie reżyser, a na scenie więcej widowiska, niż to jest konieczne.&lt;/&gt;<br><br>&lt;who4&gt;Ale to nie jest przypadłość tylko polskiego teatru. Już od ponad
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego