Typ tekstu: Książka
Autor: Konwicki Tadeusz
Tytuł: Dziura w niebie
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1959
całe nieszczęście i swój los żałosny.
- Uderzyli mnie, oj, jak uderzyli - zapłakał nagle i ruszył dalej na miękkich bardzo nogach.
- No tak, to już koniec świata - rzekł do siebie baptysta. - Piane dzieci przewracają się po ulicach.
Przed domem Małpowskich jak zwykle leżał na dyrwanie pan Staś. Palił samosiejkę, patrząc z namysłem w jasną misę nieba. Nie zwrócił w ogóle uwagi na Polka, który ciężko upadł na ziemię obok niego.
Polek leżał chwilę cicho, czekając na jakiś gest współczucia ze strony pana Stasia. Nie doczekawszy się ukojenia, westchnął tak rozdzierająco i żałośnie, że sam poczuł się nagle bardzo wzruszony swoją niedolą. Zapłakał
całe nieszczęście i swój los żałosny.<br>- Uderzyli mnie, oj, jak uderzyli - zapłakał nagle i ruszył dalej na miękkich bardzo nogach.<br>- No tak, to już koniec świata - rzekł do siebie baptysta. - Piane dzieci przewracają się po ulicach.<br>Przed domem Małpowskich jak zwykle leżał na dyrwanie pan Staś. Palił samosiejkę, patrząc z namysłem w jasną misę nieba. Nie zwrócił w ogóle uwagi na Polka, który ciężko upadł na ziemię obok niego.<br>Polek leżał chwilę cicho, czekając na jakiś gest współczucia ze strony pana Stasia. Nie doczekawszy się ukojenia, westchnął tak rozdzierająco i żałośnie, że sam poczuł się nagle bardzo wzruszony swoją niedolą. Zapłakał
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego