Typ tekstu: Książka
Autor: Brzechwa Jan
Tytuł: Opowiadania drastyczne
Rok powstania: 1968
te okropne czasy. Ale tak było naprawdę. Diana tego dnia działała na mnie oszałamiająco. Miała usta wilgotne i kuszące, a jej oczy wyrażały więcej niż usta. Nie zważając na restauracyjnych gości, całowałem naprzód jej dłonie, a potem palce. Każdy palec osobno. Stolik pod akacją wydawał mi się wyspą szczęścia na oceanie łez, cierpień i okrucieństwa. Czułem się, jak gdybym był poza czasem i rzeczywistością.
Opuściliśmy restaurację niemal ostatni, szliśmy przytuleni da siebie, w skupionym milczeniu, a kiedy skręciliśmy w Marszałkowską, mijający nas pośpiesznie młody człowiek szepnął:
- Nie chodźcie tam! Na placu łapanka!
Istotnie, ludzie uciekali od strony placu Zbawiciela i ostrzegali
te okropne czasy. Ale tak było naprawdę. Diana tego dnia działała na mnie oszałamiająco. Miała usta wilgotne i kuszące, a jej oczy wyrażały więcej niż usta. Nie zważając na restauracyjnych gości, całowałem naprzód jej dłonie, a potem palce. Każdy palec osobno. Stolik pod akacją wydawał mi się wyspą szczęścia na oceanie łez, cierpień i okrucieństwa. Czułem się, jak gdybym był poza czasem i rzeczywistością.<br>Opuściliśmy restaurację niemal ostatni, szliśmy przytuleni da siebie, w skupionym milczeniu, a kiedy skręciliśmy w Marszałkowską, mijający nas pośpiesznie młody człowiek szepnął:<br>- Nie chodźcie tam! Na placu łapanka!<br>Istotnie, ludzie uciekali od strony placu Zbawiciela i ostrzegali
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego