Typ tekstu: Książka
Autor: Kuczyński Andrzej
Tytuł: Atlantyda, wyspa ognia
Rok wydania: 1996
Rok powstania: 1967
jakby chcąc obejść
Awaru dokoła, w bezpiecznej odległości. Trafiło
jednak na krawędź gzymsu, za którą obrywała się
przepaść. Pobiegło wzdłuż niej i zbliżyło
się do ramienia leżącego bez ruchu człowieka. Długo
węszyło wodząc koniuszkiem wysmukłego ryjka po skórze.

W pobliżu pojawiło się kilka nowych ciemnych plam, które
szybko sunęły za pierwszą. Zwierzątka poczęły
biegać wzdłuż wyciągniętego Awaru, muskając
nosami jego bok, ręce i nogi. Unosiły się na tylnych
łapach, przednie opierając o ciało.

Pamiętał swoją pierwszą noc na wyspie, lądowanie
i spotkanie w ciemnościach ze stworzeniami, których wówczas
nie zdołał zobaczyć. Teraz zrozumiał, że nie
było to spotkanie przypadkowe. Zachowywały się
jakby chcąc obejść <br>Awaru dokoła, w bezpiecznej odległości. Trafiło <br>jednak na krawędź gzymsu, za którą obrywała się <br>przepaść. Pobiegło wzdłuż niej i zbliżyło <br>się do ramienia leżącego bez ruchu człowieka. Długo <br>węszyło wodząc koniuszkiem wysmukłego ryjka po skórze.<br><br>W pobliżu pojawiło się kilka nowych ciemnych plam, które <br>szybko sunęły za pierwszą. Zwierzątka poczęły <br>biegać wzdłuż wyciągniętego Awaru, muskając <br>nosami jego bok, ręce i nogi. Unosiły się na tylnych <br>łapach, przednie opierając o ciało.<br><br>Pamiętał swoją pierwszą noc na wyspie, lądowanie <br>i spotkanie w ciemnościach ze stworzeniami, których wówczas <br>nie zdołał zobaczyć. Teraz zrozumiał, że nie <br>było to spotkanie przypadkowe. Zachowywały się
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego