Typ tekstu: Książka
Autor: Kwiatkowski Tadeusz
Tytuł: Panopticum
Rok: 1995
bieda aż piszczała w jego pokoju.
Samotny, małomówny, nietowarzyski, był przeciwieństwem wielu kolegów, którzy nachalnie domagali się zapomóg, mieszkań, darów UNRRA. Z tymi ostatnimi było najwięcej kłopotów. Nie byliśmy w stanie spełnić żądań prawie dwustu pisarzy zarejestrowanych w Oddziale. Stypendia były niewielkie, szanse na drukowanie również, prasę wypełniały artykuły polityczno-propagandowe. Nie było miejsca na literaturę. Balicki, który po Fruhlingu i Putramencie objął redakcję "Dziennika Polskiego", usiłował przemycić na jego łamy jakieś krótkie felietony, ale była to kropla w morzu potrzeb pisarzy. Przybysze nie mieli odzieży, bielizny, pościeli, butów. W sekretariacie Związku rozbrzmiewały narzekania. Codziennie przez biuro przewijali się tłumnie członkowie
bieda aż piszczała w jego pokoju.<br>Samotny, małomówny, nietowarzyski, był przeciwieństwem wielu kolegów, którzy nachalnie domagali się zapomóg, mieszkań, darów UNRRA. Z tymi ostatnimi było najwięcej kłopotów. Nie byliśmy w stanie spełnić żądań prawie dwustu pisarzy zarejestrowanych w Oddziale. Stypendia były niewielkie, szanse na drukowanie również, prasę wypełniały artykuły polityczno-propagandowe. Nie było miejsca na literaturę. Balicki, który po Fruhlingu i Putramencie objął redakcję "Dziennika Polskiego", usiłował przemycić na jego łamy jakieś krótkie felietony, ale była to kropla w morzu potrzeb pisarzy. Przybysze nie mieli odzieży, bielizny, pościeli, butów. W sekretariacie Związku rozbrzmiewały narzekania. Codziennie przez biuro przewijali się tłumnie członkowie
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego