Typ tekstu: Książka
Autor: Krzysztoń Jerzy
Tytuł: Obłęd
Rok: 1983
nikt nie zliczy...
Jeszcze nie było w użyciu niezawodnego komputera!
Powiadają, że w Polsce co najmniej dwanaście tysięcy...
- Żaden polski lekarz nie przyłożył do tego ręki! - przerwałem mu
kategorycznie.
- Zdarzali się tacy, którzy poszli na śmierć z chorymi...
- Markiz nic na to nie powiedział.
- Więc widzi pan!
Rachunki trzeba wystawiać uczciwie... - zmitygowałem go jak
należy i to właśnie skusiło mnie do mędrkowania.
- Świat przechodzi, musi przechodzić, przez paroksyzmy
barbarzyństwa.
Niedawno jeden taki minął.
I wnet na naszych oczach pojawiają się inne, na mniejszą czy
większą skalę.
Pod tym względem historia nie zmienia się na jotę.
A nasz świat?
Panie Rajmundzie, kto
nikt nie zliczy...<br> Jeszcze nie było w użyciu niezawodnego komputera!<br> Powiadają, że w Polsce co najmniej dwanaście tysięcy...<br> - Żaden polski lekarz nie przyłożył do tego ręki! - przerwałem mu<br>kategorycznie.<br> - Zdarzali się tacy, którzy poszli na śmierć z chorymi...<br> - Markiz nic na to nie powiedział.<br> - Więc widzi pan!<br> Rachunki trzeba wystawiać uczciwie... - zmitygowałem go jak<br>należy i to właśnie skusiło mnie do mędrkowania.<br> - Świat przechodzi, musi przechodzić, przez paroksyzmy<br>barbarzyństwa.<br> Niedawno jeden taki minął.<br> I wnet na naszych oczach pojawiają się inne, na mniejszą czy<br>większą skalę.<br> Pod tym względem historia nie zmienia się na jotę.<br> A nasz świat?<br> Panie Rajmundzie, kto
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego