Typ tekstu: Książka
Autor: Stawiński Jerzy
Tytuł: Piszczyk
Rok wydania: 1997
Lata powstania: 1959-1997
narzeczony już innym tonem. Zniknęła też z jego postawy ta lekceważąca miękkość.
- Od granicy Prus do Mławy, później nad Narwią - odparłem tonem człowieka, który po raz setny opowiada tę samą historię. - Pod Nieporętem otoczyła nas cała dywizja. Wystrzelałem wszystkie naboje. Nawet w łeb sobie nie było czym palnąć.
- Boże! - zawołała Jola.
- A co ty myślisz, Jolka? - powiedział narzeczony prężąc się dumnie, aż zaskrzypiały buty z cholewami. - Przy mnie jakiś porucznik rzucił się z piątego piętra po kapitulacji Warszawy.
- Też nie miał naboi? - zapytałem.
- Też nie miał naboi - potwierdził narzeczony. Spojrzeliśmy na siebie ze zrozumieniem. Tych dwoje już miałem; niepokoiła mnie koleżanka
narzeczony już innym tonem. Zniknęła też z jego postawy ta lekceważąca miękkość.<br>- Od granicy Prus do Mławy, później nad Narwią - odparłem tonem człowieka, który po raz setny opowiada tę samą historię. - Pod Nieporętem otoczyła nas cała dywizja. Wystrzelałem wszystkie naboje. Nawet w łeb sobie nie było czym palnąć.<br>- Boże! - zawołała Jola.<br>- A co ty myślisz, Jolka? - powiedział narzeczony prężąc się dumnie, aż zaskrzypiały buty z cholewami. - Przy mnie jakiś porucznik rzucił się z piątego piętra po kapitulacji Warszawy.<br>- Też nie miał naboi? - zapytałem.<br>- Też nie miał naboi - potwierdził narzeczony. Spojrzeliśmy na siebie ze zrozumieniem. Tych dwoje już miałem; niepokoiła mnie koleżanka
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego