Typ tekstu: Książka
Autor: Zubiński Tadeusz
Tytuł: Odlot dzikich gęsi
Rok: 2001
powoli, potulnie przygarbiona, zabrała cząstkę jego bólu. Niebo nad nią spąsowiało i wkrótce począł prószyć śnieżek, jak z książkowej ilustracji. Wchodziła w tę posokę z białych cętek. Dalej nieco blednących, a jeszcze dalej kontury gubiły, miękły. Plamy, odbicia, głosy, poszepty, chrzęsty, smugi latające, strugi pływające. Na moment przebił się dach albo całe drzewo, albo sama korona czy pień. Śniegu szybko przybywało, zgęstniał, przerodził się w ciężki, przykry, packowaty, taki łamie gałęzie.
- Zasypie nas, całkiem zasypie - jak dziecko poskarżyła się Róża.
- I chwała Bogu - wyszeptał i pchnął furtkę z całej siły.

Nocą cicho, wojna przymilkła, tak cicho, że obolały i zaśnieżony świat
powoli, potulnie przygarbiona, zabrała cząstkę jego bólu. Niebo nad nią spąsowiało i wkrótce począł prószyć śnieżek, jak z książkowej ilustracji. Wchodziła w tę posokę z białych cętek. Dalej nieco blednących, a jeszcze dalej kontury gubiły, miękły. Plamy, odbicia, głosy, poszepty, chrzęsty, smugi latające, strugi pływające. Na moment przebił się dach albo całe drzewo, albo sama korona czy pień. Śniegu szybko przybywało, zgęstniał, przerodził się w ciężki, przykry, packowaty, taki łamie gałęzie.<br>- Zasypie nas, całkiem zasypie - jak dziecko poskarżyła się Róża.<br>- I chwała Bogu - wyszeptał i pchnął furtkę z całej siły. <br><br>Nocą cicho, wojna przymilkła, tak cicho, że obolały i zaśnieżony świat
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego