Typ tekstu: Książka
Autor: Kuczyński Andrzej
Tytuł: Atlantyda, wyspa ognia
Rok wydania: 1996
Rok powstania: 1967
budynku, którego dach wystawał ponad pagórek.
Spoglądał z ukosa na malowane znaki. Było to pismo,
którego nie znał.

"Zniszczę to po drodze - mówił sobie. - Ominę
budynek i wkrótce będę już daleko".

Przeciął ślad wyryty przez koła zaprzęgów
i znalazł się w zagłębieniu terenu. Okazało
się jednak zbyt płytkie, aby ukryć go całkiem. Obejrzał
się i zobaczył, że mężczyzna nie spuszcza z niego
wzroku. Zwolnił kroku, wynurzył się z zagłębienia.

Mężczyzna tkwił nieporuszenie. Awaru szedł więc
dalej, a odległość od budynku malała z każdym
krokiem.

"Ten może nie wierzy Wanyangeri - myślał gorączkowo - ale
teraz oddam pismo komuś innemu, przeczytają i gotowi mnie
rozpoznać
budynku, którego dach wystawał ponad pagórek. <br>Spoglądał z ukosa na malowane znaki. Było to pismo, <br>którego nie znał.<br><br>"Zniszczę to po drodze - mówił sobie. - Ominę <br>budynek i wkrótce będę już daleko".<br><br>Przeciął ślad wyryty przez koła zaprzęgów <br>i znalazł się w zagłębieniu terenu. Okazało <br>się jednak zbyt płytkie, aby ukryć go całkiem. Obejrzał <br>się i zobaczył, że mężczyzna nie spuszcza z niego <br>wzroku. Zwolnił kroku, wynurzył się z zagłębienia.<br><br>Mężczyzna tkwił nieporuszenie. Awaru szedł więc <br>dalej, a odległość od budynku malała z każdym <br>krokiem.<br><br>"Ten może nie wierzy Wanyangeri - myślał gorączkowo - ale <br>teraz oddam pismo komuś innemu, przeczytają i gotowi mnie <br>rozpoznać
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego