Typ tekstu: Książka
Autor: Dydat Stanisław
Tytuł: Jezioro Bodeńskie
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1946
już wszyscy mają ojców i matki, pospolici, codzienni pasażerowie tramwaju rozwściekleni tłokiem. Jeden Thomson natychmiast z wybuchem sporu zapala fajkę i otacza się kłębem dymu, który go zasłania. Tak żółw zwietrzywszy niepokój cofa się w skorupę, chowając już nawet głowę i łapy. Zresztą spór równie gwałtownie i niespodziewanie przerywa się, jak poprzednio wybuchł, nie zostawiając rozstrzygnięcia. Znów wszyscy milczą, pozapalali papierosy, poprzechylali się w tył na ławkach lub pochylili nad stołem podparłszy rękami, wzrok umieścili w nicości i nareszcie są tym, czym są: nie zaklętymi chłopcami, nie pasażerami tramwajów na wolności, ale internowanymi w obozie, palącymi po śniadaniu papierosy.
Wstaję powoli
już wszyscy mają ojców i matki, pospolici, codzienni pasażerowie tramwaju rozwściekleni tłokiem. Jeden Thomson natychmiast z wybuchem sporu zapala fajkę i otacza się kłębem dymu, który go zasłania. Tak żółw zwietrzywszy niepokój cofa się w skorupę, chowając już nawet głowę i łapy. Zresztą spór równie gwałtownie i niespodziewanie przerywa się, jak poprzednio wybuchł, nie zostawiając rozstrzygnięcia. Znów wszyscy milczą, pozapalali papierosy, poprzechylali się w tył na ławkach lub pochylili nad stołem podparłszy rękami, wzrok umieścili w nicości i nareszcie są tym, czym są: nie zaklętymi chłopcami, nie pasażerami tramwajów na wolności, ale internowanymi w obozie, palącymi po śniadaniu papierosy.<br>Wstaję powoli
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego