Typ tekstu: Książka
Autor: Czeszko Bohdan
Tytuł: Pokolenie
Rok wydania: 1974
Rok powstania: 1951
rzadka i szybko. Oczy z natężeniem obserwowały perspektywę ulicy.
Twarze nosiły wyraz zgryzoty.
- Nie patrz bezmyślnie w okno, weź raczej młotek i postukaj nieco, lecz nie nazbyt głośno i nie nazbyt często. Ja Wejdę na regał i położę się spać. Pukaj - niech "Złoty" myśli, że coś się robi. Szef ani majster nie przyjdą. A jeśli przyjdzie nawet któryś z nich, to może mnie pocałować...
Sekuła wdrapał się na najwyższą półkę regału, fartuchem wymościł sobie miejsce pod głową i nucił: "Śpij, dziecinko, już, siwe oczka zmruż. Tam zajączek w polu spał, zbudził go myśliwych strzał..." Sennym głosem dogadywał: - Regały... cholerne regały. Wszyscy
rzadka i szybko. Oczy z natężeniem obserwowały perspektywę ulicy.<br>Twarze nosiły wyraz zgryzoty.<br>- Nie patrz bezmyślnie w okno, weź raczej młotek i postukaj nieco, lecz nie nazbyt głośno i nie nazbyt często. Ja Wejdę na regał i położę się spać. Pukaj - niech "Złoty" myśli, że coś się robi. Szef ani majster nie przyjdą. A jeśli przyjdzie nawet któryś z nich, to może mnie pocałować...<br>Sekuła wdrapał się na najwyższą półkę regału, fartuchem wymościł sobie miejsce pod głową i nucił: "Śpij, dziecinko, już, siwe oczka zmruż. Tam zajączek w polu spał, zbudził go myśliwych strzał..." Sennym głosem dogadywał: - Regały... cholerne regały. Wszyscy
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego