Typ tekstu: Książka
Autor: Dygat Stanisław
Tytuł: Jezioro Bodeńskie
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1946
czasu do czasu powtarzamy: "Tak, tak". Gdy trzeba zejść z podwórka, bardzo nam tego żal. Dobrze tu było. Można by tak przesiedzieć na ławce całe życie, powtarzając: "Tak, tak".
X
Nadszedł dzień mojego odczytu. Przygotowywałem się do niego niezwykle starannie. Rano zaraz po śniadaniu szedłem na górę, siadałem przy stole, obkładałem się trzema wieszczami i historią Polski i czytałem, aż mi się uszy trzęsły, ukrytą wśród nich Zbrodnię w zamku Blind, którą pożyczyłem od Janki. Vilbert i Mac bardzo dbali, żebym miał przy tym spokój, upraszając wszystkich o ciszę i nieprzeszkadzanie mi. Czasem spoglądali na mnie spod oka z zadowoleniem, a wtedy
czasu do czasu powtarzamy: "Tak, tak". Gdy trzeba zejść z podwórka, bardzo nam tego żal. Dobrze tu było. Można by tak przesiedzieć na ławce całe życie, powtarzając: "Tak, tak".<br>&lt;page nr=236&gt; X<br> Nadszedł dzień mojego odczytu. Przygotowywałem się do niego niezwykle starannie. Rano zaraz po śniadaniu szedłem na górę, siadałem przy stole, obkładałem się trzema wieszczami i historią Polski i czytałem, aż mi się uszy trzęsły, ukrytą wśród nich Zbrodnię w zamku Blind, którą pożyczyłem od Janki. Vilbert i Mac bardzo dbali, żebym miał przy tym spokój, upraszając wszystkich o ciszę i nieprzeszkadzanie mi. Czasem spoglądali na mnie spod oka z zadowoleniem, a wtedy
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego