Typ tekstu: Książka
Autor: Kuncewiczowa Maria
Tytuł: Cudzoziemka
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1936
z siebie. Tak zazwyczaj lotny - zapadł teraz widocznie w jakieś grzęzawiska. Szukała ustami... zstępowała, zdumiona, coraz głębiej we własne czeluście. na koniec dał się wydźwignąć... Kiedy zabrzmiało okropne "dla-cze-go?", twarz Róży wyraziła zwycięstwo. Nie strach i nie naganę, które winny być w tym pytaniu zawarte, tylko zwycięstwo nad okropnym głosem.
- Ach, ach - jęknął Władyś.
Jednocześnie oboje z Martą zakryli sobie oczy.
Paweł powrócił ze szklanką lemoniady. Jadwiga kazała mu ująć chorą z tyłu i podciągnąć nieco ku górze. Wielkie żyły wystąpiły mu na skroniach, kiedy to wykonywał. Róża robiła się bezwładna. Spojrzała, kto targa nią tak bez litości, kto
z siebie. Tak zazwyczaj lotny - zapadł teraz widocznie w jakieś grzęzawiska. Szukała ustami... zstępowała, zdumiona, coraz głębiej we własne czeluście. na koniec dał się wydźwignąć... Kiedy zabrzmiało okropne "&lt;hi&gt;dla-cze-go&lt;/&gt;?", twarz Róży wyraziła zwycięstwo. Nie strach i nie naganę, które winny być w tym pytaniu zawarte, tylko zwycięstwo nad okropnym głosem.<br>- Ach, ach - jęknął Władyś.<br>&lt;page nr=205&gt; Jednocześnie oboje z Martą zakryli sobie oczy.<br>Paweł powrócił ze szklanką lemoniady. Jadwiga kazała mu ująć chorą z tyłu i podciągnąć nieco ku górze. Wielkie żyły wystąpiły mu na skroniach, kiedy to wykonywał. Róża robiła się bezwładna. Spojrzała, kto targa nią tak bez litości, kto
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego