Typ tekstu: Książka
Autor: Szpotański Janusz
Tytuł: Zebrane utwory poetyckie
Rok wydania: 1990
Lata powstania: 1951-1989
potem rozgnieść tego gada!

Więc chociaż nudzi go szalenie
rozwlekłe polskie to ględzenie,
nadstawia ciągle czujnie ucha,
pewien, że w końcu się dosłucha.
Żeby się jednak dziad nie strwożył,
na twarz łaskawy uśmiech włożył
i spod tej maski chyłkiem, boczkiem
świdruje go swym chytrym oczkiem.

Deptała swą opowieść snuje:
jak poszedł pracy szukać w mieście,
jak się tam różnych zajęć imał,
jak poszczęściło mu się wreszcie
i los skierował go do Pcimia.
W Pcimiu kombinat powstał właśnie
i były tam wysokie płace,
lecz brakło ludzi, więc Deptała
natychmiast dostał dobrą pracę.
Że się w robocie wnet odznaczył,
posłano go na kurs
potem rozgnieść tego gada!<br><br>Więc chociaż nudzi go szalenie<br>rozwlekłe polskie to ględzenie,<br>nadstawia ciągle czujnie ucha,<br>pewien, że w końcu się dosłucha.<br>Żeby się jednak dziad nie strwożył,<br>na twarz łaskawy uśmiech włożył<br>i spod tej maski chyłkiem, boczkiem<br>świdruje go swym chytrym oczkiem.<br><br>Deptała swą opowieść snuje:<br>jak poszedł pracy szukać w mieście,<br>jak się tam różnych zajęć imał,<br>jak poszczęściło mu się wreszcie<br>i los skierował go do Pcimia.<br>W Pcimiu kombinat powstał właśnie<br>i były tam wysokie płace,<br>lecz brakło ludzi, więc Deptała<br>natychmiast dostał dobrą pracę.<br>Że się w robocie wnet odznaczył,<br>posłano go na kurs
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego