Typ tekstu: Prasa
Autor: Łotysz Stanisław
Tytuł: Brukowiec Ochlański
Miejsce wydania: Ochla
Rok: 2003
tym dopiero, gdy pożarłszy ją od ogona dociera zębami do głowy. Zapada w śpiączkę. Po drugiej opuszczonej kolejce do reszty ferajny dociera, że ze Stefanem jest źle. Tymczasem ich Holzwagen pędzi przez las, wkrótce przekroczą granice leśnictwa, którego leśniczy o tej porze tylko czyha na kłusowników ze swoim wiecznie wyprężonym, potężnej mocy myśliwskim sztucerem. Przerażeni pasażerowie próbują podjąć ster, lecz rozszalały koń sunie nieubłaganie w stronę, widocznej już, leśnej przecinki. Podjąwszy nieludzki bój z ludzką niemocą, a raczej z mocą Tura właśnie wypitego, Antek poskramia gniadego i wyprowadza drewnianego kolosa o piczy włos od granicy obrębu. Są bezpieczni. Dziś wprawdzie już
tym dopiero, gdy pożarłszy ją od ogona dociera zębami do głowy. Zapada w śpiączkę. Po drugiej opuszczonej kolejce do reszty ferajny dociera, że ze Stefanem jest źle. Tymczasem ich <orig>Holzwagen</> pędzi przez las, wkrótce przekroczą granice leśnictwa, którego leśniczy o tej porze tylko czyha na kłusowników ze swoim wiecznie wyprężonym, potężnej mocy myśliwskim sztucerem. Przerażeni pasażerowie próbują podjąć ster, lecz rozszalały koń sunie nieubłaganie w stronę, widocznej już, leśnej przecinki. Podjąwszy nieludzki bój z ludzką niemocą, a raczej z mocą Tura właśnie wypitego, Antek poskramia gniadego i wyprowadza drewnianego kolosa o piczy włos od granicy obrębu. Są bezpieczni. Dziś wprawdzie już
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego