Typ tekstu: Książka
Autor: Górska Halina
Tytuł: Druga brama
Rok wydania: 1995
Rok powstania: 1935
znowu kran, i znowu długie,
bezskuteczne usiłowania.

Nie trzeba w ogóle dopuszczać... - myślałam. - Nie
trzeba nigdy dopuszczać...

I chodziłam sztywna, ostrożna i zamknięta w sobie,
z oczyma, które piekły od nie wypłakanych łez, ze
skupioną uwagą, nosząca swój płacz jak kruche
naczynie, którego nie wolno rozbić.

Poznałam teraz w całej rozciągłości znaczenie
wyrazu - tęsknota. Bo dawniej wymawiałam ten wyraz i czytałam
go, i nawet pisałam w ćwiczeniach tylko tak, nie rozumiejąc
właściwej jego treści.

I dopiero teraz dowiedziałam się, że "tęsknota"
to nie jest ani smutek, ani przykrość, tylko głuchy, ciągły,
nie ustający ani na chwilę ból.

Wstaje się, a ten
znowu kran, i znowu długie, <br>bezskuteczne usiłowania. <br><br>Nie trzeba w ogóle dopuszczać... - myślałam. - Nie <br>trzeba nigdy dopuszczać... <br><br>I chodziłam sztywna, ostrożna i zamknięta w sobie, <br>z oczyma, które piekły od nie wypłakanych łez, ze <br>skupioną uwagą, nosząca swój płacz jak kruche <br>naczynie, którego nie wolno rozbić. <br><br>Poznałam teraz w całej rozciągłości znaczenie <br>wyrazu - tęsknota. Bo dawniej wymawiałam ten wyraz i czytałam <br>go, i nawet pisałam w ćwiczeniach tylko tak, nie rozumiejąc <br>właściwej jego treści. <br><br>I dopiero teraz dowiedziałam się, że "tęsknota" <br>to nie jest ani smutek, ani przykrość, tylko głuchy, ciągły, <br>nie ustający ani na chwilę ból. <br><br>Wstaje się, a ten
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego