Typ tekstu: Książka
Autor: Chmielewska Joanna
Tytuł: Wszystko czerwone
Rok wydania: 2001
Rok powstania: 1974
dech, bo owe szmaty wyglądały trochę jak strzępy jednostki ludzkiej, zmasakrowanej w katastrofie.
Bobuś nie zdołał się opanować, jak przystało prawdziwemu mężczyźnie, i kwiknął nerwowo, przy czym kwiknięcie to trafiło na moment względnej ciszy i rozległo się od strony drzwi na taras tak przeraźliwie, że podskoczyli wszyscy. Biała Glista z rozdzierającym jękiem chwyciła się za gors. Pan Muldgaard spojrzał na nich z nagłym zainteresowaniem.
- Goście mają dobre samopoczucie? - spytał uprzejmie.
- Bardzo dobre - odparła Zosia z niejakim rozgoryczeniem.
- Co to...? - wyjąkała Biała Glista, wskazując palcem policjanta w drzwiach pralni. - Co to?... Co to znaczy?...
- Policjant - wyjaśniłam uprzejmie. - To znaczy, że mamy nową
dech, bo owe szmaty wyglądały trochę jak strzępy jednostki ludzkiej, zmasakrowanej w katastrofie.<br>Bobuś nie zdołał się opanować, jak przystało prawdziwemu mężczyźnie, i kwiknął nerwowo, przy czym kwiknięcie to trafiło na moment względnej ciszy i rozległo się od strony drzwi na taras tak przeraźliwie, że podskoczyli wszyscy. Biała Glista z rozdzierającym jękiem chwyciła się za gors. Pan Muldgaard spojrzał na nich z nagłym zainteresowaniem.<br>- Goście mają dobre samopoczucie? - spytał uprzejmie.<br>- Bardzo dobre - odparła Zosia z niejakim rozgoryczeniem.<br>- Co to...? - wyjąkała Biała Glista, wskazując palcem policjanta w drzwiach pralni. - Co to?... Co to znaczy?...<br>- Policjant - wyjaśniłam uprzejmie. - To znaczy, że mamy nową
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego