Typ tekstu: Książka
Autor: Praszyński Roman
Tytuł: Jajojad
Rok: 1997
na korytarz. Na chodniku splunął pod nogi.
- Jak ja mogłem nie zauważyć tego do tej pory? Ta dziwka ma nos jak czarownica.
Stał chwilę, nie wiedząc, co ze sobą począć. Wreszcie ruszył przed siebie uliczkami wzdłuż fosy. Od wody wiało chłodem, ale on tego nie czuł, rozgrzany ciałem tej żydowskiej szmaty i własną wściekłością.
Wędrował długo, aż zaszedł w okolice dworca Freiburgbanhof. Przystanął pod polskim konsulatem. "Już niedługo tutaj... - pomyślał mściwie, obserwując modernistyczną fasadę dyplomatycznej placówki. - Wyplenimy słowiańskie łajdactwo".
Spojrzał na citroena parkującego przecznicę dalej. Ze środka wysiadł Hans Handler. A niech to diabli. Sierżant odruchowo skrył się w cieniu. Jego
na korytarz. Na chodniku splunął pod nogi.<br>- Jak ja mogłem nie zauważyć tego do tej pory? Ta dziwka ma nos jak czarownica.<br>Stał chwilę, nie wiedząc, co ze sobą począć. Wreszcie ruszył przed siebie uliczkami wzdłuż fosy. Od wody wiało chłodem, ale on tego nie czuł, rozgrzany ciałem tej żydowskiej szmaty i własną wściekłością.<br>Wędrował długo, aż zaszedł w okolice dworca Freiburgbanhof. Przystanął pod polskim konsulatem. "Już niedługo tutaj... - pomyślał mściwie, obserwując modernistyczną fasadę dyplomatycznej placówki. - Wyplenimy słowiańskie łajdactwo".<br>Spojrzał na citroena parkującego przecznicę dalej. Ze środka wysiadł Hans Handler. A niech to diabli. Sierżant odruchowo skrył się w cieniu. Jego
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego